W kręgu modlitwy - Jaki winien być kapłan?

Kapłan diecezjalny

O kapłaństwie należy mówić z wielkim szacunkiem, wszak jest ono darem Ojca Niebieskiego dla wspólnoty Kościoła Chrystusowego. Jest ono uczestniczeniem w kapłaństwie Jezusa Chrystusa, Jedynego i Najwyższego Kapłana. Z tego też powodu, jeśli mam charakteryzować sylwetkę kapłana diecezjalnego, to w pierwszym rzędzie muszę skierować te słowa do mnie. Jestem przecież jednym w wielu prezbiterów, którzy urzeczywistniają kapłaństwo Jezusa Chrystusa, w konkretnym Kościele lokalnym.
Jeden z francuskich kardynałów wpisał do księgi pamiątkowej w par. Opatrzności Bożej w Jastrzębiu, następujące zdanie: “Podziwiam przywiązanie klasy robotniczej do kapłanów”.
Kapłan diecezjalny jest związany z ludem przez dobroć, wyrozumiałość, cierpliwość, dlatego czuje się potrzebny, ale zdaje sobie sprawę z tego, że rośnie krytyczne spojrzenie na kapłana w związku z postępującym kryzysem autorytetów społecznych i niewiarą, która nam zagraża. Ponadto, coraz więcej wiernych dorównuje księdzu poziomem wykształcenia i kultury, a nawet go przewyższa.
Równocześnie prezbiter uświadomił sobie nową rolę, dotychczas mu nieznaną, a mianowicie, że wypełniając funkcję posługi kapłańskiej powinien dowartościować laikat, który z przedmiotu duszpasterskiej działalności prezbitera ma stać się podmiotem duszpasterstwa. Uaktywnienie laikatu jest tym ważniejsze, że często przywiązanie wiernych do Kościoła wynika z tradycji, ma charakter zewnętrzny, bez większej refleksji religijnej, a zwłaszcza bez powiązania z życiem. Ponadto pewne fakty społeczne wskazują wyraźnie na przemianę postaw i zachowań moralnych części katolików. Dotychczasowe badania wykazują, żę pewna część katolików wyobcowała się z chrześcijańskich postaw i zachowań przez rozwody, małodzietność rodzin, a także przez eksponowanie wartości materialnych. Z tymi przemianami społeczno-kulturowymi, a także religijno-moralnymi prezbiter musi się liczyć. Przemiany te niejako zmuszają kapłana do przesunięcia akcentu z autorytetu urzędu na autorytet osobisty.
Jaki jest kapłan diecezjalny? Bardzo pracowity, pracuje nieraz ponad siły. Jest gorliwy w wykonywaniu swych funkcji, zdyscyplinowany, posłuszny biskupowi. Jest praktykiem, często poprzestaje na efektach zewnętrznych i ilościowych bez pogłębienia wewnętrznego. Mało się modli. Jest nastawiony pragmatycznie, gdy chodzi o duszpasterskie sposoby oddziaływania na wiernych. Przywiązany do dawnych schematów, od których trudno się oderwać i odejść. Często z sytuacji ogólnego zmaterializowania i postawy konsumpcyjnej, dąży do urządzenia się. Z tej strony grozi mu zeświecczenie.

Jaki winien być kapłan?
Bardzo rozmodlony! Jan Paweł II powiedział do księży rzymskich: “Jedna godzina adoracji przed Najśw. Sakramentem więcej znaczy, niż wiele akcji duszpasterskich”. Powiedzmy sobie szczerze: styl, który się nadaje duszpasterstwu nie sprzyja modlitwie. U nas jest za dużo akcji. Ponadto dzisiejszy kapłan tłumaczy: “Ja się modlę pracą”. Tymczasem cała tradycja kościelna oddziela te dwie rzeczywistości: “ora et labora”. Modlitwa uświęca pracę, a nie odwrotnie. Praca jest potrzebna. Nadaje życiu energii i może sprzyjać życiu modlitwy. Słowa: “modlę się pracą” są bardzo niebezpieczne. Jeśli nie będziemy mieli typu kapłana rozmodlonego, to z ateizmem, który nam zagraża nie rozprawimy się i będziemy się sami stawali ateistami. Podstawowa różnica między wychowaniem laickim a chrześcijańskim jest ta, że chrześcijanina wychowuje się przez modlitwę. Wychowanie chrześcijanin jest niemożliwe, jeśli on się nie modli. Powinniśmy się zatem więcej modlić. Będzie to z pożytkiem dla młodszych księży i przyszłych kapłanów, którzy w nas widzą wzory do naśladowania.
Papież Jan Paweł II w r. 1979 na Jasnej Górze powiedział: “Człowiek nie może inaczej odnaleźć siebie, jak tylko szukając Boga w modlitwie...”.
Jaki powinien być kapłan?
Trzeba uświadomić sobie większą potrzebę wspólnoty kapłańskiej, mającej charakter rodzinny, zespolonej z Biskupem, jako swoim Ojcem. Zależność od Biskupa, to nie kwestia dyscypliny uzależniającej niższego urzędnika od wyższego. Przez przyjęcie święceń pozostaje łączność rzeczywistego synostwa duchowego.
Również parafialna wspólnota prezbitera powinna mieć charakter rodzinny, aby mogła być znakiem jedności dla całej parafii. Wspólny brewiarz i stół.
Jaki powinien być kapłan?
Bardziej ubogi! Nie tylko wtedy, gdy brak mu pewnych dóbr materialnych, ale również wtedy, gdy jest cały do dyspozycji wiernych. Oddzielenie życia prywatnego od funkcji kapłańskiej jest fałszywe i niezgodne z jego misją. Jeśli duszpasterz używa pieniędzy, majątku, godności, zdolności, czy wykształcenia dla swego osobistego szczęścia, jego posługiwanie jest nieskuteczne. Przykład Chrystusa.
Ubóstwo jest bogactwem Kościoła. Tymczasem nam kapłanom zagraża styl materializmu praktycznego. “Byłoby prawdziwym dramatem – powiedział do nas, kapłanów, w Tarnowie Ojciec Św. Jan Paweł II – gdyby sytuacja materialna księży, wolność od wielu codziennych udręk, z którymi muszą się borykać często świeccy, stworzyły między duchowieństwem i wiernymi jakąś obcość. Jesteście z ludu i dla ludu. Pamiętajcie, że występujecie w imieniu Kościoła, który jest Kościołem ubogich.
“Nie można autentycznie głosić Ewangelii ubogim, nie zachowując właściwego dla swego powołania ubóstwa. Dzisiaj się wiele mówi w kategoriach “być” a nie “mieć”. Od nas wszystkich kapłanów Jezusa Chrystusa, oczekuje się, abyśmy byli “wierni” wobec wzoru, jaki nam zostawił. Abyśmy byli dla drugich. Jeżeli mamy, to żebyśmy także mieli dla drugich”.
Jaki więc powinien być kapłan?
Koniecznie trzeba dowartościować funkcję charytatywną księdza, która jest funkcją zasadniczą Kościoła.
Każdy z nas jest na służbie Dobrego Pasterza – Dobry Pasterz daje życie – umie współczuć, wysłuchać, doradzić. Kontakt osobowy w małych grupach – rodzinnych, młodzieżowych.
Jaki powinien być kapłan?
Nie tylko szafarzem, ale również świadkiem. “Przychodzą do was, polskich kapłanów, ludzie – wielu ludzi, którzy z bardzo daleka. Szukają świadków przemienienia. Niech ich w nas znajdują. Niech nigdy ten, kto szuka świadka przemienienia, nie natrafi na obojętność czy nieufność. Lepiej zaufać temu, to może na zaufanie nie zasłużył, aniżeli odtrącić jednego, kto w swej ufności jest spragniony i godny” (Jan Paweł II – Tarnów).
Bądźmy bardziej maryjni, przez naśladowanie postawy Maryi. Maryja nikogo nie zatrzymuje przy sobie tylko wszystkich prowadzi do Chrystusa, swojego Syna, naszego Pana i Boga.
Postawa Syna wobec Matki, która widzi nasze potrzeby, prośmy za ludem w łączności w Maryją, modląc się na brewiarzu. Uczmy się od Niej pokory, posłuszeństwa, czystości i ufności w naszym życiu apostolskim.