List ks. Antoniego do br. Janusza (21)

Dłutów, dn. 9.10.1995 r.


Drogi Januszku!

Już tyle listów od Ciebie otrzymałem, a na żaden jeszcze nie odpisałem, może to jest wina mojego stanu, w jakim się znajduję.
Ale postanowiłem koniecznie dziś skreślić choć kilka słów do Ciebie. Przede wszystkim składam uznanie dla Twej osobowości duchowej, w wypadku powołania Cię na odpowiedzialny urząd formacji młodych powołań zakonnych. Trzeba to odczytać jako znak Woli Boga, którą trzeba przyjąć, by w konsekwencji dzielić się Ewangelią, w myśl słów Chrystusa: “idźcie jesteście posłani”.
Pytasz o rady.
Cóż mogę Ci powiedzieć? W dążeniu do doskonałości osobistej i prowadzeniu innych do niej, bycia ich Mistrzem, konieczna jest “pokora, pokora, pokora” – jak powiedział jakiś święty – na wzór Chrystusa. Pokora to prawda o sobie, że jesteśmy “nieużytecznymi sługami Boga” i bez łaski Bożej niewiele możemy zrobić. Trzeba każde słowo kierowane do drugich odnieść do siebie, jak ja je rozumiem i wcielam w swoje życie zakonne, a szczególnie przemodlić. Trzeba w prawdzie i miłości oceniać innych. Myślę, że trzeba kochać to, co się robi, kochać człowieka i pomagać mu rozwiązywać jego problemy. Dialog z drugim człowiekiem przychodzi łatwiej jak się go kocha – mniej więcej tak powiedział śp. Ks. Bp Michał Klepacz. I taki dialog i kontakt należałoby nawiązać ze środowiskiem rodzinnym, gdzie zrodziło się powołanie. A poza tym wnikliwie badać powołanie “by nie złamać trzciny zgniecionej, ani knota tlejącego nie dogasić, aż zwycięsko sąd przeprowadzi” (Mt 12,20). To tyle na dziś. Z czasem prześlij jakieś konkretne pytania, w miarę możliwości mojej, będę chętnie udzielać wskazówek. Muszę również przekazać Ci uznanie, za list jaki wystosowałeś do Braci Juniorów. Kończąc serdecznie Cię pozdrawiam i Twoją pracę polecam Matce Bożej w modlitwach.
Twój Wujek Antoni
P.S. U mnie wszystko w porządku. Do zdrowia powoli dochodzę. Dojeżdżam do Częstochowy, by leczyć ciało i duszę. Mam początki prostaty i tam korzystam z zabiegów medycyny alternatywnej, a przy okazji nawiedzam Jasną Górę. Przy okazji mam prośbę, jest taki lek zagraniczny, nazwa: Epitobium Parvifiorum” – po polsku: wierzbownica drobnokwiatowa – podobno skuteczny na prostatę. Przy okazji ślę pozdrowienia dla Brata Mariana – przełożonego i Józefa.

Ks. Antoni