Ave Crux! Poniedziałek 8 stycznia
Drogi, Kochany Księże Proboszczu!
Już po uroczystości 30-lecia Duszpasterstwa Niewidomych. Przewodnikiem moim była M. Jażdżewska. Mój syn, Piotr, zawiózł nas i przywiózł swoim autem. W kościele było makabrycznie zimno. Ja miałam nogę spuszczoną, a zawsze muszę ją trzymać wyżej. Nic dziwnego, że nie wiedziałam co zrobić, aby było lepiej. Mszę św. celebrował ks. biskup Bohdan Bejze wraz z księżmi, naszymi duszpasterzami. Jeden z Kalisza, pozostali to ks. Andrzej Świątczak, nasz dziesięcioletni duszpasterz oraz obecny nasz opiekun ks. Zbyszek Zgoda. On pierwszy przemówił po Mszy św. Ja po nim, kiedy już z zimna wiedziałam, że ust nie otworzę. Tymczasem, aby się rozgrzać, mówiłam b. głośno, wyraźnie, zdania krótkie, jasne. Ciekawe, że nic, albo tylko mało powiedziałam z tego, co przygotowałam. Mówiłam, że b. zafascynowali mnie niewidomi, kiedy po raz pierwszy spotkałam w swym życiu, zaraz po wojnie, niewidomych, sama ociemniała. Związek Niewidomych stał się drugim moim domem. Musiałam tam choć na chwilę być codziennie. Tu skreśliłam sylwetkę niewidomego, który (wyrazy nieczytelne)... jesteśmy wybrańcami Boga, obdarowani łaską. Jezus, cieśla, dobrze dopasował krzyż do naszych sił i rozmiarów naszych ramion. Mamy dziękować Jezusowi za to wybranie, krzyż swój dołączać do Krzyża Chrystusa, a wtedy jarzmo będzie miłe, a brzemię lekkie. Pod Krzyż mamy iść jak nam źle, jak cierpimy, ale również kiedy się radujemy. Mamy jak ten jeden z 10 uleczonych trędowatych dziękować Jezusowi myślą, sercem i modlitwą. O krzyżu mówiłam sporo i dałam piękny przykład, jak w czasie wojny 16-letni chłopiec złapany przez Niemców miał na szyi krzyżyk. Wygłodzili go i położyli na stole jedzenie i krzyżyk. Wybieraj. Przez dwa dni wygłodzony chłopiec wybierał krzyżyk. Wzruszył się twardego serca wróg i powiedział: “Chciałbym chłopcze, aby mój syn był do ciebie podobny”. A czy my też tak ukochaliśmy Krzyż? Czy i my możemy być wzorem dla innych? Jeszcze trochę mówiłam, a potem: “Szczęść nam Boże na drodze do następnego jubileuszu, już złotego, na 50-lecie”. Księża mi dziękowali, ludzie niektórzy też, a ja dopiero nabrałam animuszu, jak się rozgrzałam herbatą, którą podano nam razem z ciastkami. Piekły je moje znajome, wytrawne ciastkarki. Moje życie jest coraz trudniejsze, ale nie pozbawione radości. Todzia z Kurowic już od kwietnia jest w Niemczech Zachodnich.
Zawsze serdecznie wspominam Księdza i pamiętam w swych modlitwach. Polecam Drogiego Księdza opiece Jezusa i Jego Matki. Eleonora
Ja też dołączam najserdeczniejsze pozdrowienia. Marysia J.