Boże błogosław! Piątek, 5-ty stycznia 1996 r.
Czcigodny i Kochany Księże Proboszczu!
Serdecznie dziękuję za życzenia świąteczne i noworoczne. Ja również przesyłam Miłośnikowi kwiatów, a jak kwiatów to i ludzi, najserdeczniejsze, najgorętsze życzenia na święta, już trochę spóźnione i na Nowy Rok. Niech Dziecię Jezus, które Ksiądz zaprosił do swego serca, aby Je ogrzać ciepłem swej miłości, hojnie obdarza Księdza swymi łaskami, niech opromienia swym światłem, darzy zdrowiem duszy i ciała. Życzę Bożej radości i pokoju, a od wiernych swego kościoła wdzięczności i miłości.
Ja ostatnio cierpię dużo. Widzę wyraźnie, że jestem wybrana, aby dołączając swój krzyż do Krzyża Chrystusowego, pomagać Jezusowi w niesieniu Krzyża. To moje wybranie, to naznaczenie mnie stygmatem cierpienia przyjmuję z radością. Zawsze za nie dziękuję.
I często powtarzam to pytanie: “Panie Jezu, jakimi słowami, jakimi czynami, jaką modlitwą, jaką ofiarą, jakim postem mam Ci dziękować za Twe hojne dary łaski?”.
Dziś czuję się dobrze, dolegliwości ucichły, bo przed 2 godzinami przyjęłam Jezusa do swego serca, z okazji pierwszego piątku.
Marysi Jeżdżewskiej życzenia od Księdza przekażę w niedzielę 7 stycznia, bo ona będzie mi wtedy przewodnikiem i razem z moim synem zawiozą mnie do kościoła Matki Boskiej Zwycięskiej. Tam o godz. 15 rozpocznie się dla nas niewidomych wielka uroczystość 30-lecia Duszpasterstwa Niewidomych. Ostatnio nasz duszpasterz, ks. Zbyszek Zgoda, wybrał mnie do przemówienia. Mimo, że nie po raz pierwszy będę mówić do Ks. Biskupa w wypełnionym kościele, mam jednak obawę, czy sprostam zadaniu. Osiemdziesiątka przede mną. Ona zwiększa lęk, bo może brakować mi słów, mogę coś zapomnieć, zmienić, a tak chciałabym, aby podobać się Jezusowi, ale także i moim braciom i siostrom niewidomym, którzy podobnie jak ja, cierpią, z tym, że oni pewnie większe łaski mają od Boga. Kocham ludzi i chciałabym im sprawić radość swym przemówieniem.