Kazanie - Rady ewangeliczne - 16.09.1956 r.

Witonia - 16.09.1956 r.

Rady Ewangeliczne

“Panie, do kogóż pójdziemy?
Ty masz słowa żywota wiecznego” (J 6, 69)

Ukochani w Chrystusie Panu!

Czytamy w Piśmie św., że gdy Pan Jezus chodził nad Morzem Galilejskim, ujrzał dwóch ludzi. Było to Szymon zwany Piotrem i Andrzej, jego brat. Zajęci byli oni łowieniem ryb. Pan Jezus zbliżywszy się do nich rzekł im: “Pójdźcie za mną”. Szymon i Andrzej usłyszawszy te słowa natychmiast porzucili swą pracę i poszli za Jezusem, by słuchać jego nauki, a później głosić ją wszystkim ludom, które dotąd nie znały Pana Jezusa.
Szymon i Andrzej to pierwsi Apostołowie, czyli wysłańcy Jezusa, do których później dołączyli się inni. Wszystkich ich było 12. Było oni nieodłącznymi towarzyszami Pana Jezusa i nigdy od Niego nie odstępowali, gdy nauczał.
Oto razu jednego, gdy Pan Jezus nauczał nieprzeliczone tłumy o ustanowieniu Eucharystii, ci sami, którzy słuchali tej nauki, nie rozumiejąc jej, zaczęli opuszczać Pana Jezusa, a nawet wrogo występować przeciw Niemu. Wtedy to Pan Jezus zwraca się do Apostołów z zapytaniem: “Czy i wy chcecie odejść?”. Szymon tedy mu odpowiedział: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa żywota wiecznego”.
Najmilsi!
Ci Apostołowie, pomimo, że wszyscy inni odstąpili od Jezusa, pozostali przy Nim. Co więcej, dla Niego porzucili swe dotychczasowe zajęcia rybackie, rodziny, by iść za głosem powołania apostolskiego. Mogli przecież spokojnie sobie żyć w świecie, a mimo to zrezygnowali z tego, by iść za Chrystusem. Uczynili to dlatego, że w duszach ich obudziła się tęsknota za życiem doskonalszym, by opuszczając to, co ziemskie, ukochać pełnym sercem samego Boga. Mało tego, chcieli się tym szczęściem osobistym podzielić z innymi, w myśl bowiem nakazu Pana Jezusa: “Idźcie i nauczajcie wszystkie narody”, poszli na cały świat, by głosić ludziom dobrą nowinę.
Nie odstraszyły ich trudy i niewygody podróży, prześladowanie ze strony złych ludzi, co więcej poczytywali sobie to za chlubę, że mogli cierpieć dla Chrystusa.
A weźmy postać św. Pawła. Ile ten człowiek miał siły, by móc pieszo przebiec niemal całą Europę. Nieraz zbity zdawało się, że już skończył życie, wstawał, by iść dalej i głosić Ewangelię.
W ślad za Apostołami poszło tysiące misjonarzy, rozproszonych po całym świecie. Opuścili oni ojczysty kraj, by spieszyć z pomocą tym biednym ludziom, szukającym prawdziwego Boga, murzynom, chińczykom, czy japończykom. Poszli do nich, by zanieść im dobrą nowinę, by wyzwolić z ciemności pogaństwa, przez światło nauki Chrystusowej. Chrystusa bowiem umarł na krzyżu za wszystkich ludzi i za każdego z osobna, a więc wszyscy ludzie żyjąc na całej kuli ziemskiej, mają prawo do czerpania z tych łask, które nam wysłużył Jezus przez swoją śmierć na krzyżu.
Dlatego też szczególnie dzisiaj dają się zaobserwować liczne nawrócenia ludów pogańskich. Jako dowód na to, można by przytoczyć wypowiedź jednego, dziś już nieżyjącego, wybitnego działacza i przedstawiciela rządu indyjskiego - Gandhiego. Otóż, zaraz po wojnie zwiedzając Europę Zachodnią, żywo zainteresował się religią katolicką i życiem jej wyznawców. Odjeżdżając zaś do Indii, wypowiedział te znamienne słowa: “Znalazłem w Europie prawdziwego Boga, ale nie znalazłem prawdziwych Jego wyznawców”. I w te słowa, on poganin, wyznawca religii buddyjskiej, zwraca się do Chrystusa z prośbą: “Chryste, jeśli Europa nie chcę Cię przyjąć, jeżeli nie chce żyć Twoją nauką, przyjdź do nas do Azji, my Cię przyjmiemy z otwartymi rękoma”.
Oto, najmilsi, przejaw tęsknoty ludów Wschodu za prawdziwym Bogiem, za Chrystusem. Szukają prawdy, a tą prawdą dla nich może być tylko nauka Chrystusowa, ale jakżeż dzisiaj jeszcze jest wielu ludzi, którzy nie znają tej prawdy, bo nie ma im kto jej wytłumaczyć, lub pociągnąć swoim przykładem.
Wielu jest takich, nawet wśród nas, żyjących w ciemności grzechu, którzy odtrącili to, co Boże, prowadząc życie podobne do tych istot czworonożnych! Na ten widok, nasze serca zalewają się smutkiem, ale czyż mamy na tym poprzestać? Otóż nie! Zadaniem naszym jest apostolstwo wśród pogan i tych zimnych katolików, by jednych przyciągnąć do Chrystusa, a drugich pobudzić i rozgrzać do życia.
Tysiące rąk wyciągają się w naszym kierunku, tysiączne głosy zwracają się do nas: “Pomóżcie! Pomóżcie nam poznać prawdziwego Boga”. Św. Paweł, wezwany kiedyś przez jakiegoś poganina, który ukazywał mu się w czasie snu, natychmiast udał się do Macedonii. To stało się później powodem największej jego radości.
Drogie dzieci! Może przypadkiem u któregoś z nas zrodziło się postanowienie: “ja będę księdzem, misjonarzem”, “ja zostanę siostrą misyjną”. Jest to rzecz możliwa, bo i z was Zbawiciel świata, może kogoś wybrać na swego współpracownika. Spróbujemy w tej chwili przenieść się myślą do Seminarium w Łodzi. Dzień dzisiejszy jest zakończeniem rekolekcji, a zarazem rozpoczęciem roku szkolnego. Ujrzelibyśmy mnóstwo przyszłych księży z całej Polski. W ostatnich latach jest dużo powołań kapłańskich i seminarium jest raczej przepełnione. A wiedzmy o tym, że takich seminariów, kształcących przyszłych kapłanów w całej Polsce jest bardzo dużo.
Młodzieńcy, jak ci Apostołowie, usłuchali słodkiego wezwania Pana Jezusa i poszli za Nim. Opuścili oni dobrowolnie rodzinę i po prostu zrzekli się szczęścia doczesnego, by poświęcić się pracy dla Chrystusa. Nie myślcie, że jest to praca łatwa, jak się to wielu wydaje. Być bowiem kapłanem, misjonarzem, to praca odpowiedzialna, i życie pełne ofiar. Dlatego też Pan Bóg do tej pracy powołuje tylko ludzi wyjątkowych, którzy by mogli temu podołać.
Ale Pan Jezus wzywa nie tylko młodzieńców! Na jego słowa: “Pójdź za mną” idą również panienki, które poświęcają się dla Chrystusa w zakonach. One nie tylko się nieustannie modlą, ale i ciężko pracują, np. w szpitalach i w innych instytucjach, niosąc pomoc chorym i opuszczonym.
No tak, powiecie, ale nie każdy jest przecież powołany do szczególnej służby Bożej. Cóż więc mają robić inni?! Czy wszyscy mają iść do zakonów i do seminariów?
Otóż nie! Ale, jednak pomimo tego, nie zwalnia to nas od obowiązku apostolstwa. Przede wszystkim apostołami powinniśmy być my wszyscy! A przez co? Właśnie przez dobry przykład. By inni widząc nasze postępowanie, mogli o nas powiedzieć, że naprawdę jesteśmy wierzącymi katolikami. Nic nie zdoła nikogo tak przekonać, jak tylko dobry przykład! Gdyby może ów Gandhi zobaczył przykładne życie ludzi w Europie z pewnością stałby się katolikiem.
“Kiedy Pan domu nie zbuduje, na próżno pracują robotnicy”. Od łaski Bożej wszystko zależy, a tę łaskę wypraszamy u Boga modlitwą.
Późnym wieczorem każdego dnia przychodzi do domu pijany ojciec, robiąc awantury, bijąc żonę, a i nie oszczędzając dzieci. I co robi matka? Razem z dziećmi modli się codziennie o poprawę ojca. Razu jednego przychodzi ojciec z pracy i w domu zastaje klęczącą żonę wraz z dziećmi. Jedno z dzieci modli się głośno w ten sposób: “a teraz pomodlimy się za naszego kochanego ojca”. Słowa dzieci zrobiły na ojcu takie wrażenie, że zmienił całkowicie swoje postępowanie.
Otóż i my wszyscy, i wy, kochane dzieci, módlmy się często za grzeszników, którzy do kościoła nie chodzą, może to są nasi najbliżsi, by im wyprosić poprawę życia.
Módlmy się o nawrócenie pogan, dodając do każdego “Zdrowaś” wezwanie: “Najświętsza Dziewico, módl się za nami, i za biednymi dziećmi pogańskimi”.
Oprócz dobrego przykładu i modlitwy do rozwoju misji, potrzeba jeszcze i środków materialnych. Dlatego też hojną ręką wspomagajmy nasze seminarium, dając na tacę stosowną ofiarę, w pierwszą niedzielę każdego miesiąca.
Bracia i Siostry! Weźmy się już od dziś do pracy nad sobą! Czas już nam jest powstać z letargu sennego, by ożywić swoją wiarę. Śladami naszych ojców stańmy mocno przy świętej wierze Chrystusowej i często powtarzajmy te słowa: “Panie, do kogóż pójdziemy? Ty masz słowa żywota”.
Stańmy przy boku Maryi, naszej Matki i Królowej. Ona jako nasza Hetmanka, poprowadzi nas zwycięsko przez to życie, tak jak dotąd prowadziła naród Polski. Amen.