Kazanie - Potrzeba modlitwy - 22.10.1995 r.

Potrzeba modlitwy – 22.10.1995 r.

Wielką bronią jest modlitwa – św. Augustyn

Wydarzyło się to podczas II wojny światowej. W kieszeni poległego żołnierza znaleziono kartkę, na której był napis: “Boże, czy mnie słyszysz? W moim życiu jeszcze nigdy z Tobą nie rozmawiałem. Dzisiaj jednak pragnę Cię pozdrowić. Ty wiesz, że od mojej młodości mówiono mi, że Ty nie istniejesz, a ja byłem taki głupi, że w to wierzyłem. To prawdziwy cud, że w głębi straszliwego piekła, dostrzegłem, iż światło świeci, i że ja mogłem je zobaczyć”. Piękna modlitwa człowieka przed śmiercią w piekielnym zamęcie wojny. Czyste, gwiaździste niebo i piekło wojny otworzyły mu usta i serce, i zaczął się modlić po raz pierwszy w życiu. W tych kilku słowach został wyrażony cały tragizm, nieszczęście i przekleństwo świata, w którym z Bogiem się nie rozmawia, w którym wyśmiewają Boga, a w którym zaczyna się piekło grzechu, niepokoju, wojny i nienawiści. Świat wiary jest zupełnie inny. Tu się rozmawia z Bogiem i nie na próżno - “powiedział im przypowieść o tym, że zawsze powinni się modlić” (Łk 18,1). W życiu człowieka wierzącego modlitwa nie jest czymś marginesowym, jakimś dodatkiem do życia, chwilowym wzlotem ku Bogu. Ona ma być naszą postawą życiową, wyrazem naszego życia, naszego nawracania się i drogą prowadzącą ku Bogu. Niestety, często się o tym zapomina. Dzieci nie widzą modlących się rodziców i same nie czują potrzeby modlitwy, to jest początek ich niewiary. Bóg dla nich jest niepotrzebny, daleki, nie przedstawia żadnego znaczenia dla ich życia. Niepotrzebny Ktoś, czyli w końcu Nikt. “Bóg? Nigdy o Nim nie myślałam” – napisała F. Sagan. Dlatego właśnie bohaterowie jej książek to istoty nudne, beznadziejne, życie dla nich to pustynie, droga prowadząca donikąd. Dewizą naszego dnia powinno być inne hasło: “Bóg – zawsze o Nim myślę i do Niego się zwracam i z Nim rozmawiam”.
Znam jednego lekarza, chirurga, który swoim pacjentom radził przed trudną operacją spowiedź (“spokojne sumienie służy zdrowiu”), a sam przed zabiegiem operacyjnym chwilę był skupiony, jak sam wyznał: “Pytałem Boga jak by postąpił, a potem operowałem pacjenta”. Modlitwa i praca. Modlitwa jednak nie zastąpi pracy, a praca modlitwy. Bez modlitwy budowany byłby dom bez okien, w którym panują ciemności i brak świeżego powietrza.
Wróćmy do czytań Słowa Bożego. Otóż Jozue, wódz walczy z Amalekitami, a Mojżesz stoi przed Panem, aby orędować o pomyślny przebieg walki. Do końca walki ręce Mojżesza były wzniesione. Kiedy opadały ze zmęczenia dwaj towarzysze podtrzymywali je i ciągle pozostawały wzniesione do Boga.
Modlitwa jest konieczna i musi towarzyszyć wszystkim dziełom człowieka, które dopiero z Bożą pomocą mogą być skuteczne.
Kiedy wojska chrześcijańskiej Europy stanęły naprzeciw flocie tureckiej, wtedy zanoszono modlitwę różańcową i przyszło zwycięstwo pod Lepanto. Kiedy nawała sowiecka zbliżała się do Warszawy w roku 1920, trwała wielka modlitwa na Jasnej Górze i “cud nad Wisłą” uratował Polskę przed zalewem bolszewizmu.
Dziś również toczy się bitwę o Polskę. Przeżywamy dziś wiele rozczarowań. Spodziewaliśmy się, że upadek komunizmu przyniesie radykalną zmianę w wielu dziedzinach życia, a spostrzegamy ogromny kryzys wartości moralnych, podważa się zasadność Dekalogu w imię wolności, która staje się zniewoleniem. Towarzyszy temu kryzys materialny, pauperyzacja społeczeństwa, bezrobocie, rośnie niezadowolenie, zwątpienie i beznadziejność młodego pokolenia, prywata nad dobro Ojczyzny, afery gospodarcze i zła wola rządzących, walki partyjne.
I świat wstrząsany jest licznymi walkami, a nagromadzone zasoby zniszczenia zagrażają całemu światu. Stajemy się bezbronni. Potrzeba wyciągniętych rąk. Mamy w naszych czasach Jana Pawła II – człowieka Bożego, tak bardzo zatroskanego o losy świata i Ojczyzny. Trzeba nam te ręce Papieża podtrzymywać, trzeba nam dziś wielkiej modlitwy, bo idzie o wielką stawkę, o katolickie oblicze Polski. W okresie kampanii wyborczej trzeba nam postawy odpowiedzialności, walki o wartości ducha. “Już tylko różaniec może uratować świat” – powiedziała Matka Boża w Medjugorie. To jest dla nas szansa na zwycięstwo i miejsce Boga w naszym życiu. Mając do dyspozycji taką broń nie możemy z niej nie skorzystać, bo niezwyciężeni są ci, którzy się nią posługują. Trzeba wierzyć. “Czyż Bóg nie weźmie w obronę swoich wybranych, którzy dniem i nocą wołają do Niego” (Łk 18).