Kazanie - Matka Kościoła - 1995 r.

Matka Kościoła - 1995 r.

Jedynie serce matki, uczuciem zawsze tchnie
Jedynie serce matki o wszystkim dobrze wie,
dać trochę ciepła umie i każdy ból zrozumie
a gdy przestaje dla nas bić, to ciężko, ciężko żyć. (Fogg)

Matka to uosobienie miłości i jedności rodziny. Syn polskiej rodziny, młody i zdolny, udaje się na studia do carskiej Rosji. Tam, znalazłszy się w złym otoczeniu, zapomniał, że jest Polakiem, utracił wiarę wyniesioną z domu rodzinnego. Szukał szczęścia i miłości, a znalazł truciznę. Opuszczony przez przyjaciół, zdradzony przez żonę, postanawia wrócić w ojczyste strony. Ale tu spotyka go rozczarowanie - bracia patrzyli na niego podejrzliwie, nie ufali mu. Matka kilka lat temu zmarła. “Gdyby matka żyła” - zawołał marnotrawny syn. Skończył śmiercią samobójczą.
“Gdy grunt usuwa się jak kładka, jest wtedy ktoś, kto trwa do ostatka,
ktoś kto nie umie zdradzić - matka”.
Oto Matka twoja - mówił Chrystus z wysokości krzyża. Maryja z woli Syna stała się matką rodzącego się Kościoła. Była obecna wraz z Apostołami w Wieczerniku, jest z nimi w dzień Zesłania Ducha Świętego, w czasie oficjalnej działalności Kościoła.
Kim jest Maryja w naszym życiu? Kim jest Matka Kościoła?
Matka - to przede wszystkim dawczyni i przekazicielka życia. Maryja nas rodzi do życia Bożego, rodząc Chrystusa w nas, tworząc nas na obraz i podobieństwo Chrystusa.
Matka daje nam miłość. Bez miłości nie ma prawdziwego rozwoju. Daje poczucie bezpieczeństwa. W promieniach matczynej miłości dziecko wie, że jest kimś cennym, wartościowym, że jest kochane. Podobne jest działanie matczynej miłości Maryi na płaszczyźnie duchowej. I wreszcie matka wychowuje, szczególnie swoim przykładem. Maryja również jest naszym wzorem jak być dzieckiem Boga, jest wzorem kobiecości, wzorem życia z wiary. Ona jest drogą do Jezusa.
Reportaż z nawiedzenia obrazu M.B., który również nawiedzi w dniu 19 lipca br. naszą parafię - skłócone rodziny podawały sobie ręce, robite małżeństwa wracały do wspólnego życia, inni wracali do wiary. O północy do zakrystii wołają misjonarza. Tam mężczyzna w średnim wieku prosi o spowiedź. Proszę ojca - mówi - nie wiem jak się tu znalazłem. Jeszcze przed paru tygodniami, kiedy miał nadejść obraz, siedziałem z kolegami na rynku i postanowiłem sobie, że choć “wszyscy idą do kościoła, to moja noga tam nie stanie”. Mój kościół i moje nawiedzenia jest tutaj w gospodzie. Fundowałem kolegom wódkę. Coś mi jednak nie dawało spokoju. Opuściłem towarzystwo i przyszedłem do domu, ale nikogo w nim nie było. Wszyscy byli w kościele. Zrobiło mi się głupio, poczułem się bardzo osamotniony. I wtedy podjąłem decyzję. Jestem. I tylko Matce Bożej mogę zawdzięczać swoje nawrócenie.
“Okaż się i nam Matką w czas Twoich nawiedzin naszej parafii. Zgromadź wszystkie Twoje dzieci, całą parafię. Niech Twoje nawiedziny poruszą łaską oziębłe serca twoich dzieci. Niech dokona się w nas cud przemiany serc, gdy usłyszymy delikatny Jej głos: “Zróbcie wszystko, co wam powie Syn”.
“Z dawna Polski Tyś Królową, Ty za nami przemów słowo, ociemniałym podaj rękę, niewytrwałym skracaj mękę. Twe królestwo weź w porękę”...