J. Kotas - Milejowiec - wieś trojga imion (7)

KOLEJ ŻELAZNA WARSZAWSKO - WIEDEŃSKA


Zagadnieniem niezmiernie ważnym, mającym ogromne, wręcz epokowe znaczenie dla Milejowa, Piotrkowa i okolicy było przeprowadzenie przez te tereny, w tym i przez pola Milejowa pierwszej w Królestwie Polskim linii kolejowej zwanej wówczas „Żelazną Drogą" urzędowo zaś nazywaną „Koleją Żelazną Warszawsko - Wiedeńską". Był rok 1845 - rok ten stanowił ważne milowe słupy w dziejach Milejowa, znaczył on bowiem drogę postępu, rozwoju i nobilitacji. 150 lat temu nasi pra ojcowie ujrzeli pierwszy pociąg.
W Królestwie Kongresowym projekt prowadzenia linii kolejowej powstał już w roku 1834. Do założenia spółki „Towarzystwo Drogi Żelaznej Warszawsko - Wiedeńskiej" doszło dopiero 25 listopada 1839 roku. Jej założycielami byli:

- hrabia Henryk Łubieński - wiceprezes Banku Polskiego,
- Piotr Steinkeller - bankier i przemysłowiec.
Trasa miała prowadzić do Warszawy do granicy austriackiej, gdzie w pobliżu znajdowały się największe kopalnie i huty. Kolej miała dochodzić do granicy Austro - Węgier w miejscowości Granica (dziś Maczki) gdzie następnie miała połączyć się z linią do Wiednia, stąd nazwa: Droga Żelazna Warszawsko - Wiedeńska. Budowa napotykała rozliczne trudności, głównie finansowe, ale niekiedy i wręcz prozaiczne. Toczono wieloletni spór o to jaki zastosować środek napędowy - koń czy parowóz? A jeśli koń (wszak koni owsa i siana u nas dostatek) to czy winien iść stępa czy truchtem. Ostatecznie z wielkim trudem przeforsowano trakcję parową. Wiosną 1840 roku ruszyły prace budowlane na 4 odcinkach.
- Warszawa - Skierniewice - długość 67 km
- Skierniewice - Piotrków - długość 78 km
- Piotrków - Częstochowa - długość 86 km
- Częstochowa - Granica - długość 76 km
Łącznie linia miała liczyć 307 km. W ostatniej chwili, już po rozpoczęciu robót, na żądanie namiestnika Paskiewicza musiano włączyć do budowy odcinek Skierniewice - Łowicz, bo tam wszechwładny wielkorządca, carski „książę warszawski" (tyt. ten otrzymał od cara za stłumienie Powstania Listopadowego) posiadał wielki majątek W dniu 2 września 1846 roku o godzinie 3 minut 45 popołudniu przybył do Piotrkowa pierwszy pociąg ciągniony przez lokomotywę. Pociąg prowadził maszynista - Anglik Przybyło nim około 40 osób. Podróżnym towarzyszyła orkiestra, koncertem jazdę uprzyjemniając.

Dopiero 7 października tegoż roku przybył do Piotrkowa pociągi wiozący samego namiestnika w towarzystwie zagranicznych konsulów, generałów i rozmaitych dygnitarzy oraz dam z najwyższych sfer. Ten moment uznaje się za oficjalne otwarcie linii kolejowej na odcinku Skierniewice - Piotrków Tryb. Odcinka o długości 77,87 km. Pociąg składał się z czterech wagonów, pierwszej klasy i dziewięciu wagonów drugiej klasy, Wkrótce, bo już 13 grudnia 1846 roku oddano do użytku odcinek Piotrków - Częstochowa o długości 85,88 km i dokładnie w rok później odcinek Częstochowa - Ząbkowice - 62, 67 km, zaś 15 kwietnia 1848 roku pojechały pociągi na ostatnim najkrótszym, bo 13 km odcinku Ząbkowice-Granica. Od tej pory pociągi parowe mogły już jeździć na całej trasie, której długość wynosiła 328 km. Rozkład jazdy w kierunku do Warszawy, od 15 kwietnia 1849 r. przewidywał dwa pociągi dziennie. Podróżni mieli do wyboru wagony czterech klas. Najlepiej wyposażone i najdroższe były wagony I klasy, np. na trasie powyżej 200 wiorst (l wiorsta - 1,0668 km), koszt przejazdu w wagonie I klasy wynosił 12 kopiejek za każde 7 wiorst, II 9, III - 6, IV - 4 kopiejki. Eksploatacja kolei okazała się zbyt kosztowna. Skarb Królestwa ponosił znaczne straty. Pragnąc temu zapobiec linia ta w roku 1857 została wydzierżawiona prywatnemu Towarzystwu opartemu głównie na kapitale pruskim. Towarzystwo to eksploatowało kolej w sposób wybitnie rabunkowy. W roku 1912 Skarb Rosyjski wykupił tę linię od Kronenberga i dlatego po odzyskaniu przez Polskę niepodległości kolej taj mogła być upaństwowiona.

Uruchomienie nowej linii kolejowej w równym stopniu nobilitowało, co i przerażało ówczesne społeczeństwo Milejowa - po prostu bano się. Kiedy w dwa lata później w ramach nowych nadań przydzielano nowej działki, wielu nie chciało mieć działki w sąsiedztwie kolei. Bano się potwora na szynach, ognia i dymu z niego buchającego. Bano się tego, że młode kobiety nie będą mogły rodzić dzieci, że krowy mleko zgubią, i że wszystko może ulec spaleniu. To ostatnie było najbardziej prawdopodobne przecież wszystkie dachy były słomą kryte.
Wprawdzie Milejów nie odniósł z tego tytułu jakichś bezpośrednich korzyści, nie uzyskał wówczas własnej stacji czy przystanku. Bliskość sąsiednich stacji Piotrkowa i Rozprzy stwarzała możliwość łatwego połączenia się z całą Polską.

W owych czasach przy jedynie pieszym lub w dobrym raziwe konnym transporcie nastąpił niepisany podział usług sąsiednich stacji. Stacja Piotrków obsługiwała Milejowiaków w zakresie wyjazdów indywidualnych natomiast stacja Rozprza świadczyła usługi w zakresie wyjazdów masowych. Rozprza jako mała osada i mała stacja stwarzała dogodniejsze warunki do bezpośredniego podjazdu furmanek pod samą stację, a nawet pod sam peron. Rozprza stała się główną stacją wyjazdową i powrotną wszystkich milejowskich pielgrzymek do Częstochowy, Rozprza była też bardzo dogodną stacją rozładunków towarowych. Rozwój komunikacji autobusowej oraz powszechne posiadanie prywatnych samochodów osobowych spowodowało zmniejszenie roli obu stacji oraz co najważniejsze - Milejów ma własny przystanek kolejowy.