Wszystkich Świętych - Kazanie do dzieci

Wszystkich Świętych - kazanie do dzieci

Nasi bracia w niebie

Kochane dzieci! Spójrzcie na ołtarze. Co na nich widzicie? W każdym ołtarzu, czy to będzie ołtarz główny, czy boczne, widać jakieś obrazy, a jeżeli nie ma obrazu, to stoi jakaś figura. I w naszym ołtarzu głównym mamy obraz św. Katarzyny, w bocznym zaś widzimy św. Dominika, w chwili, gdy Matka Boża wręcza mu różaniec św. W drugim ołtarzu widzimy św. Teresę. A obok niego jest figurka św. Antoniego. Postacie świętych w naszym kościele mamy też namalowane na ścianach. Widzimy tam Matkę Bożą, otoczoną z wszystkich stron różnymi świętymi. Są tam królowie, święci papieże, dziewice, święci młodzieńcy, których trudno mi by było w tej chwili wyliczyć.
A gdy otworzycie książeczki, to i tam znajdziecie obrazki. A ile tych obrazów jest w waszych domach, ile figur na cmentarzu i przy drogach! Otóż te obrazy w kościele, w domach waszych przedstawiają świętych czyli ludzi, którzy kiedyś żyli na ziemi, a dzisiaj są w niebie. Znacie zapewne kilku lub kilkunastu świętych z imienia. Nie myślcie jednak, że tylko tylu jest ich w niebie. Nawet Litania do Wszystkich Świętych - nie wymienia ich wszystkich, bo przecież co chwila dodajemy: wszyscy święci patriarchowie i prorocy, wszyscy święci uczniowie Pańscy, niewinni młodziankowie, męczennicy, biskupi, kapłani, zakonnicy i pustelnicy, panny i wdowy. Jest tam w niebie olbrzymia, nie do policzenia rzesza świętych - uczonych i prostaczków, bogatych i biednych, dorosłych, młodzieńców, nawet dzieci w waszym wieku, lub tych maluczkich, co zaraz po chrzcie umarły, nim potrafiły zgrzeszyć.
Na uczczenie więc tych wszystkich znanych i nieznanych nam mieszkańców nieba, Kościół św. wyznaczył dzisiejszą uroczystość Wszystkich Świętych. Uroczystość Wszystkich Świętych jest droga i bliska sercu każdego człowieka, bo każdy z nas na pewno ma w niebie kogoś ze swoich znajomych, czy ze swej rodziny. Może ci umarł braciszek, lub siostrzyczka, kiedy byli jeszcze mali. Gdzie oni są teraz? W niebie. Służą Panu Jezusowi jako czyste aniołki. Może jesteś sierotą, bo straciłeś ojca czy matkę, a może obydwoje już umarli. Przypomnij sobie jak przed śmiercią przyjechał do nich kapłan, wyspowiadał ich i dał im Pana Jezusa na drogę do nieba. Dziś z nieba na ciebie patrzą i modlą się do Boga za tobą. A iluż to umarło już twoich kolegów i koleżanek, którzy może już w czyśćcu odpokutowali i dziś już w gronie świętych, cieszą się szczęściem, które im nikt nie odbierze. Nie ma ich na ołtarzach, na obrazkach, ale możesz wierzyć, że już razem z Bogiem, i Matką Najświętszą i aniołami spędzają wieczność.
Ci wszyscy święci, wszyscy mieszkańcy nieba do nas dzisiaj przemawiają. Co oni do nas mówią, o czym chcą nas pouczyć, do czego zachęcić?
Naprzód mówią na święci: dobrze nam tu być, jesteśmy szczęśliwi! Pięknie jest u was na ziemi, ale najpiękniej tu w niebie. Choćby nam Pan Jezus pozwolił wrócić na ziemię, nie wrócilibyśmy za żadne skarby świata, bo z tęsknoty za niebie nie moglibyśmy ani jednego dnia na ziemi wytrzymać. Kto choć raz widział niebo, kto zakosztował tego szczęścia, już by go na ziemi nic nie cieszyło. Niczym są wspaniałe pałace i złoto, i drogie kamienie wobec piękności nieba, a takiej muzyki i śpiewu, jak w niebie, nikt jeszcze na ziemi nie słyszał.
O święci Pańscy, powiedzcie nam jeszcze więcej o niebie, abyśmy na ziemi tęsknili za niebem i pragnęli je zdobyć, powiedzcie co was tam cieszy i raduje?
W niebie nie ma ludzi złych, są sami dobrzy ludzie, wszyscy się kochają jak bracia i siostry, jak jedna rodzina. Niejeden, który stracił wcześniej ojca, matkę, brata, siostrę, albo wiernego przyjaciela, tutaj ich odnalazł. Tu nie ma ludzi obcych, ale wszyscy są sobie bliscy, swoi, kochani, wszyscy są serdecznymi przyjaciółmi.
O, mieszkańcy nieba! Czy to już wszystko, czy w niebie już nic więcej nie macie? Powiedzcie nam, nie kryjcie, nie miejsce przed nami tajemnic!
Słuchajcie, dzieci kochane, słuchajcie uważnie, co wam odpowiedzą święci: to dopiero wstęp, początek naszego szczęścia. Tu w niebie odnaleźliśmy nie tylko swych krewnych i przyjaciół, ale i aniołów. Tych aniołów, które za życia się nami opiekowały, wskazywały nam drogę do Boga. Jaka to wielka radość, że teraz ich widzimy. Oni również się bardzo cieszą, że nas doprowadzili do nieba.
A powiedzcie nam, przyjaciele Boży, kto w niebie ma pierwsze miejsce? Kto jest nad wami, nad aniołami? Macież wy jakiegoś króla i królową?
O, tak! Naszym królem jest Chrystus Król, a Królową Matką Najświętsza. Ona jest nad nami, a nad Nią tylko Bóg w Trójcy Jedyny. Ponad wszystkimi w niebie jest Pan Bóg, nasz najlepszy Ojciec, teraz widzimy Go twarzą w twarz. Teraz dopiero widzimy jak mało kochaliśmy Go na ziemi, jak On był dla nas dobry, jakie nam szczęście tutaj przygotował. A jak długo będziecie w niebie? Czy zdarzyło się, aby ktoś w niebie będąc utracił swe szczęście? Nie! Nigdy! Kto raz się do nas dostanie, z nami już pozostanie na zawsze. Tu szatan nie ma dostępu i nie skusi nas do złego. Wolni jesteśmy od różnych cierpień, chorób i śmierci, tu nikogo nie spotka żadna zła przygoda.
Powiedzcie nam jeszcze, kto do was dostać się może? Wszyscy! Miejsca tu duży, dla wszystkich wystarczy.
Na Wawelu, w Krakowie, są groby naszych królów. Spoczywa tam Władysław Łokietek, jego syn - Kazimierz Wielki, są zwłoki królowej Jadwigi. Jest tam Jagiełło, marszałek Piłsudski i wielu innych. Wawel to miejsce spoczynku dla najbardziej zasłużonych w narodzie. Czy tam będzie i dla nas miejsce? Chodząc po katedrze wawelskiej, możemy śmiało powiedzieć: tutaj na pewno po śmierci nie spoczną. Podziemia bowiem Wawelu to nie miejsce dla wszystkich bez wyjątku. Ale z niebem tak nie będzie. W niebie dla wszystkich - wielkich i małych będzie miejsce. Ale pamiętajcie, że i wielki i mały na niebo musi sobie zasłużyć. Bóg tylko za dobre wynagradza, a kto nic dobrego na ziemi nie zrobił, jakże będzie śmiał upomnieć się o tak wielką nagrodę? Co jednak mogę zrobić, pomyśli, któreś z was, aby na tak wielkie szczęście sobie zasłużyć? Otóż nie obawiaj się, kochane dziecko, że Bóg w od ciebie będzie żądał nadzwyczajnych rzeczy, czego ty nie potrafisz, na co cię nie stać. Bynajmniej! Choć jesteś małe, ale już wiele możesz sobie uzbierać tych dobrych uczynków, które ci niebo otworzą. Każdy dzień dużo ci sposobności do tego nastręczy.
Gdy rano i wieczór odmówisz pobożnie paciorek, gdy w szkole pilnie uważasz, lekcje w domu odrabiasz, przyznasz się szczerze, choć kary się spodziewasz. Zwalczysz łakomstwo, lenistwo, by spełnić chętnie jakaś przysługę rodzicom, przyjdziesz w niedzielę na Mszę św., czy w takie dzień idąc do szkoły odwiedzisz Pana Jezusa w kościele, wszystko to Anioł Stróż zapisze, choć ty o tym zapomnisz, Bóg nie zapomni i hojną za wszystko przygotuje Ci zapłatę.
Ale dobre uczynki to jeszcze nie wszystko. Aby się dostać do nieba, trzeba mieć czystą duszyczkę. Trzeba wybrać grzech albo niebo. Kto wybiera grzech - to gdzie pójdzie? - do piekła.
Święci nie żałują tych wszystkich trudów, umartwień i postów, bogactw ziemskich, byleby tylko nieba nie utracić.
Nie myślcie, że na takie rzeczy potrafią się zdobyć tylko dorośli, potrafią to i dzieci. Pomyślcie, kochane dzieci, co dziś zrobiłybyście dla nieba, by je osiągnąć?!
Oto posłuchajmy, co zrobiła Marysia Lataste.
Pewnej niedzieli Marysia była w kościele na Mszy św. Cały czas modliła się pobożnie, ale koleżanki, które stały za nią, szeptały nieustannie, a nawet głośno chichotały. Zasmuciło ją bardzo takie nieuszanowanie domu Bożego i postanowiła sobie, że jak tylko wyjdzie z kościoła, to zaraz je upomni. Tak się jednak złożyło, że koleżanki pierwsze znalazły się na ulicy i znikły jej z oczu. Inne dziecko byłoby zapomniało, ale nie Marysia. Kiedy po obiedzie spotkała jedną z tych koleżanek, tak się do niej odezwała: “Pamiętasz Józiu, jakeśmy razem przystępowały do I Komunii św.? Ja bardzo często o tym wspominam i bardzo cię lubię”. “O, i ja cię kocham” - odpowiedziała tamta. “W dowód przyjaźni chciałabym coś od ciebie, ale się boję, abyś się na mnie nie obraziła”. “Ja na ciebie? Nigdy w świecie! Powiedz, o co ci chodzi?”. “Muszę ci coś powiedzieć”. “Co takiego? Nie bój się!”. “Czy przypominasz sobie, gdzie byłyśmy dzisiaj?”. “W kościele, na mszy św.”. “Zdaje mi się, że wasze zachowanie było bardzo złe”. “Prawdę mówisz Marysiu. Dobrześ zrobiła, że mi zwróciłaś uwagę. To się już więcej nie powtórzy. Już nigdy nie dam zgorszenia młodszym koleżankom. Bardzo ci dziękuję i przepraszam”. “O, nie, moja droga. Nie mnie obraziłaś. Pan Jezus się gniewa, pójdźmy więc go przeprosić”. Poszły razem do kościoła, uklękły przed ołtarzem i długo się modliły przez całe nieszpory. Od tego czasu Józia zmieniła się zupełnie. Już więcej nikt nie widział ani słyszał, aby Józia rozmawiała lub śmiała się w kościele, bo pamiętała, że kto się źle zachowuje w kościele, to Pana Jezusa obraża. Czyja to była zasługa? Maryi Lataste.
Kochane dzieci! Pan Jezus smuci się bardzo, gdy dzieci w kościele rozmawiają, kręcą się czy popychają. Otóż pamiętajcie, że wasz Anioł Stróż zapisuje w złotej księdze to, jak się zachowujecie w kościele. Czarnymi literami zapisuje, gdyście nie uważali, rozmawiali, a złotymi - jeśliście dobrze i pobożnie ze złożonymi rączkami się modliły.
Wiem, że wy, kochane dzieci, grzeczne jesteście w kościele, ale i wiem, i to od swego Anioła Stróża, że niektóre dzieci spośród was w kościele rozmawiają. Słyszycie to wy sami i podobnie jak Marysia smucicie się z tego, słyszy to Pan Jezus, gdy spogląda na te drzwi tabernakulum i serce mu się z żalu ściska, że one tak mało Go kochają. Nie smućmy więc już więcej Pana Jezusa, teraz już inaczej będziemy się zachowywać w kościele, będziemy się ładnie modlić ze złożonymi rączkami, nie będziemy się rozglądali, ale rozmawiali z Panem Jezusem. A gdy zauważysz, że ktoś rozmawia w kościele i źle się zachowuje, to przeproś za niego Pana Jezusa, a potem zwróć mu uwagę po przyjacielsku, aby się poprawił.
Ale pewnie niektóre dzieci jeszcze nie przeprosiły Pana Jezusa za to, że często na różańcu rozmawiały, przeprośmy więc za nich Pana Jezusa i powiedzmy Mu: “za to, że niektóre dzieci smuciły Cię w naszych kościele, przepraszamy Cię, o Jezu”. Amen.