Wszystkich Świętych - 1972 r.

Wszystkich Świętych - 1.11.1972 r.

Na starych nagrobkach często czytamy takie słowa: “Przechodniu, zatrzymaj się”. Wśród bicia żałobnych dzwonów i pieśni żałobnej rozważamy sprawy wieczne i widzimy, że życie na ziemi jest krótkie.
Opowiadanie pisarza rosyjskiego. Żył pewien wieśniak rosyjski, w głębi kraju, nie był bogaty, ale wszystkiego czego potrzeba, miał pod dostatkiem, więc był zadowolony. Aż tu przeklęta gazeta pewnego dnia dostała mu się do rąk i wyczytał, że baskirzy mają olbrzymie, nieuprawne pola i taki zwyczaj w tym kraju panuje, iż każdy, kto wczesnym rankiem przywiezie pełną czapkę złotych rubli i złoży je u stóp naczelnika plemienia, to ile pola zdoła obejść w ciągu dnia, tyle należy do niego. Mużyk od tej chwili nie miał spokoju. Wszystkich, co posiadał, spieniężył, by uzbierać na to pole. Po długiej wędrówce zaszedł do plemiona baskirów. Naczelnik dotrzymał słowa, tylko nakazał: “nim słońce zajdzie, pamiętaj byś tu był na tym pagórku, skąd teraz o własnych siłach odchodzisz, bo jeśli tylko o minutę się spóźnisz, to straciłeś i złoto i ziemię”. Wszystko to będzie moje cieszył się już w duchu rosyjski chłop. Ty będzie się kołysać moja pszenica, tam będzie mój lasek, i to się przyda, to też obejdę naokoło. Tam jest pastwisko, to też zajmę i będzie moje. Szedł więc i szedł. Słońce zbliżało się ku południowi. No, trzeba się wrócić - pomyślał. Ale jeszcze czas... Jeszcze tam jest taka wspaniała ziemia, nie mogę jej zostawić... później przyspieszę, będę biegł. Zawrócił. Dopiero teraz spostrzegł, że słońce już bardzo pochyliło się ku zachodowi, że trzeba prędzej iść. Naczelnik szczepu i ludzie zdają się wołać na niego - nie słyszy. Trzeba iść pod górę... dotąd ciągle szedł w dół i było łatwiej. Mężczyzna wymachiwał rękoma i pędził na pagórek. Ale słońce szybko się zniżało. “Żebym tylko przyszedł na czas” - pomyślał. Na górze słyszy głosy... Serce bije młotem... oczy zasnute mgłą. W głowie błysnęła mu myśl: “ziemia, pieniądze, praca, życie - wszystko poszło na marne i jest stracone”. Zbiera resztę sił, chwyta się trawy, pada, znów wstaje. Widać jeszcze mały skrawek słońca. Ostatnie blaski padają na błyszczące złoto, nie, nie wolno, by to się zmarnowało. Jeszcze 20 m, jeszcze 10, jeszcze 5. Wtenczas zgasło słońce, mężczyzna padł bezwładnie, krew zalała mu oczy, parę razy jęknął i skonał.
Człowiekowi wystarczy wykona na 2 m długi i na 1 m szeroki z rezerwą jeszcze.
Żyje się tylko raz. Należy więc żyć dobrze. A życie to nie tylko praca i gonitwa za zarobkiem.
Cmentarz jest ziemią świętą, rolę Bożą. Sieje się w nią ziarna ludzkie, żeby z nich wyrosło życie wieczne. Cmentarz przypomina nam naszych zmarłych: ojca, matkę, ich ostatnie chwile. Proszę oni nas o modlitwę.