Czcigodny Bracie Januszu!
Dziękuję za listy – cieszę się, że Brat o mnie pamięta. A jeszcze bardziej się cieszę, że Brat zajął się osobą śp. Ks. Kan. Antoniego, że umieścił w internecie, że wyda zbiór jego kazań. Dobrze wiemy, że ks. Antoni – to wielki człowiek i kapłan. Znałem go jako młody wikariusz – ks. Antoni był w Brzykowie, a ja w Widawie. Zapraszał często na herbatę, na piękne czereśnie. Z ks. Mieczysławem Borczuchem – często jeździliśmy do Brzykowa. Pamiętam wspólne spotkania w Milejowie – na różnych uroczystościach rodzinnych oraz w czasie urlopów. Przy herbacie mogliśmy rozmawiać całymi godzinami.
Pamiętam, iż raz odwiedziłem ks. Antoniego z p. Marią z Longinówki – ks. Antoni wtedy chodził o kulach. Przyjechali do chorego na którąś wioskę – wyręczyłem ks. Antoniego – udzieliłem sakramentu chorych, a po przyjeździe ks. Antoni chciał dać mi 50 zł za fatygę – nie wziąłem – liczył się jednak gest z jego strony.
Wiele można pisać o dobroci, o miłości, o kapłaństwie ks. Antoniego – byłyby to same dobre rzeczy. W nowej parafii jestem już 4 lata – jak ten czas szybko leci. Pracy jest dużo – ale nie narzekam – zdrowie jakie takie – może być.
Często wspominam Milejów, a zwłaszcza Milejowice. Ciągle widzę twarz Brata mamy: uduchowiona, spokojna, zatroskana o rodzinę, pełna poświęcenia dla innych i nigdy o nikim nic złego nie mówiąca.
Wspominam te obfite śniadania na kolędzie – te rozmowy, te miłe spotkania. Wspominam Brata – pełnego dostojeństwa – oczytanego, oblatanego w sprawach Kościoła, pełnego troski o parafię rodzinną i o każdego człowieka.
Pamiętam jak chodziliśmy do kościoła i zwierzałem się o ks. Adamie, o jego i moich problemach – a Brat mi tak wiele pomógł, pewne rzeczy zrozumiałem i inaczej spojrzałem na świat i jego problemy.
Kończę już i gorąco pozdrawiam – modlę się za Brata i rodzinę.
Z wyrazami szacunku