Współcześni świadkowie apostolstwa miłości Boga i człowieka:
śp. Ks. Kanonik Antoni Supady - Pasterz według Serca Bożego.
Referat wygłoszony na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego 20 marca 2001 r.
1. Życiorys
Ksiądz Kanonik Franciszek Antoni Supady urodził się dziesiątego lutego 1932 r. w Milejowcu koło Piotrkowa Trybunalskiego. Rodzicami jego byli Józef i Waleria z domu Jończyk. Sakrament chrztu świętego otrzymał szóstego marca 1932 roku w kościele parafialnym pod wezwaniem św. Józefa w Milejowie.
O klimacie domu rodzinnego napisze u schyłku życia w testamencie: Ze wzruszeniem wspominam – z opowiadań rodziny – swoją babcię Florentynę Jończyk, za jej modlitwy jeszcze przed moim urodzeniem, które wyprosiły łaskę powołania, jak również moich Drogich Rodziców, którym tak dużo zawdzięczam. Ich przykład życia kształtował wiarę mego dzieciństwa, w dłoniach moich rodziców często widziałem różaniec […]. W mojej rodzinie odnoszono się z szacunkiem do kapłanów. Przykład i wiara moich Rodziców były w mojej pracy kapłańskiej wzorem postępowania i zmagania się z trudnościami życia kapłańskiego. Za wszystko, co otrzymałem od Boga za pośrednictwem moich Rodziców, pragnę dziś wyrazić swą synowską wdzięczność mając niezłomną nadzieję w Bogu spotkania ich w Ojczyźnie wiecznej.
Szkołę Podstawową Antoś ukończył w Milejowie w czasie okupacji. W roku 1951 otrzymał świadectwo ukończenia gimnazjum im. Bolesława Chrobrego w Piotrkowie Trybunalskim. W swoim testamencie Ks. Antoni z wielką wdzięcznością wspominał wychowawców, którzy swoją postawą dawali świadectwo prawdzie i według zasad prawdy kształtowali charaktery wychowanków.
Kolejny etap w życiu Antoniego Supadego to Wyższe Seminarium Duchowne w Łodzi, do którego wstąpił po ukończeniu gimnazjum. W Testamencie Ks. Kanonika czytamy: W piśmie o przyjęcie [do seminarium] jako motyw wymieniłem służbę Bogu i ludowi, i [że] gotów jestem na wszystko; a były to trudne czasy “stalinowskie”. Dalej zaś dodaje, a testament pisał mając za sobą czterdzieści jeden lat kapłaństwa: Swoim wychowawcom w Seminarium Duchownym składam wdzięczność i głęboki szacunek za ich wiedzę i przykład ich życia.
Święcenia kapłańskie Ks. Antoni Supady otrzymał z rąk Ks. Biskupa Michała Klepacza w dniu dziesiątym czerwca 1956 roku. Z Testamentu Ks. Kanonika dowiadujemy się też jaka myśl prowadziła go przez długie, kapłańskie życie. “Kapłan z ludu wzięty dla ludu jest postanowiony w tym, co do Boga należy” – oto motto mojego obrazka prymicyjnego i dewiza mojego życia, pisze Ks. Antoni. W trzy dni po święceniach kapłańskich, we wspomnienie św. Antoniego, nowo wyświęcony kapłan odprawił pierwszą Mszę Świętą przed Cudownym Obrazem Matki Bożej na Jasnej Górze. O chwili tej pisze: Pod Twoją obronę uciekamy się w tak trudnych dla Kościoła w Polsce czasach (Prymas uwięziony, a wraz z nim kilku Biskupów). Prymicje w rodzinnej parafii Ks. Antoni przeżywał 17 czerwca 1956 roku. Tam też pracował przez pierwszy miesiąc, zastępując księdza proboszcza. Następnie kolejne lata posługi pasterskiej rozłożone na dni i godziny: pierwszy wikariat – Witonia – 3 lata; Karsznice – 4 lata; Rzgów – 5 lat; Piotrków Trybunalski, parafia św. Jakuba – 3 lata i 30 dni. Od 2 października 1971 roku Ks. Antoni Supady administruje parafią Brzyków; od 13 czerwca 1978 roku obejmuje parafię Kurowice, zaś od 1984 roku parafię Dłutów, gdzie pracuje do śmierci, która nastąpiła 29 listopada 1996 roku.
2. Charakterystyka apostolstwa miłości Ze wspomnień tych, którzy znali Ks. Kanonika wyłania się postać dobrego, ubogiego i uczynnego kapłana, o którym konfratrzy mówili Brat Łata.
Abp Janusz Bolonek w 1993 r. Nuncjusz Apostolski w Republice Wybrzeża Kości Słoniowej w kondolencjach na wiadomość o śmierci Ks. Kanonika napisał, że łączyła go ze zmarłym kapłańska przyjaźń, a także wspólna troska duszpasterska.
Ks. Antoni Supady pełnił funkcję ojca duchownego oraz urząd dziekana – widawskiego, kurowieckiego i dłutowskiego. W swoim testamencie napisał: Wspominam mile współżycie z kapłanami, braćmi w kapłaństwie. Tę umiejętność dobrego współżycia ze współbraćmi w kapłaństwie podkreślił kaznodzieja na pogrzebie Ks. Kanonika mówiąc, że potrafił cieszyć się z sukcesów innych kapłanów jak z własnych.
Oto jak jeden z kapłanów, zaprzyjaźniony z Ks. Antonim Supadym, wspomina serdeczność zmarłego Ks. Kanonika: 29 listopada 1996 r. odszedł od nas Ksiądz Antoś, bo tak się o nim zazwyczaj mówiło. W tym zdrobnieniu imienia kryła się ta nuta miłości, którą wszyscy znający go żywili względem niego. Ale miłość do drugiego człowieka nie rodzi się w jakiejś pustce i próżni. Na miłość trzeba zazwyczaj zapracować. Jeśli chcesz być kochany – kochaj!
Na tę powszechną miłość ks. Antoni Supady rzetelnie zapracował. Jego dobroć serca, życzliwość wobec otoczenia, miłość do drugiego człowieka – i to nie ta koniunkturalna, wykalkulowana, ale taka zawsze szczera, serdeczna, płynąca z jego dobrego serca miłującego Boga i bliźnich – zyskiwały mu powszechny szacunek, przyjaźń czy wręcz miłość, zarówno w kręgach kapłańskich, jak i wśród świeckich, których serca podbijał i pozyskiwał przez swoją postawę pełną szacunku i dobroci względem bliźnich, a która tak hojnie emanowała z całej jego postaci i stylu bycia. Ta dobroć serca malowała się zarówno na jego twarzy, zawsze dobrotliwie uśmiechniętej, jak i spojrzeniu. W jego oczach nie czaiła się chytrość, podstęp i zdrada, ale szczerość, aprobata i ogromna życzliwość dla będącego z nim w kontakcie interlokutora […]. A napracował się ów sługa Chrystusowy niemało. Będąc kapłanem głębokiej, a zarazem dziecięcej wiary, przez 40 lat swego życia kapłańskiego nie szczędził sił, pracując gorliwie dla chwały Bożej i pożytku dusz. 25 listopada odwiedziłem go w szpitalu. Gdy błąkałem się po korytarzu szukając sali, w której leżał, natknąłem się na lekarza, który widząc mnie w księżowskim uniformie, zapytał wprost: do Antosia? Gdy potwierdziłem, zaprowadził mnie do niego, informując po drodze o ciężkim stanie zdrowia pacjenta. Ale gdy wszedłem do sali, trudno mi było uwierzyć w to, co przed chwilą usłyszałem. Powitał mnie uśmiechem, ale wyznał także, że jest gotów na odejście i że w związku z tym poprosił księdza Stasia – swego wikariusza – o udzielenie mu sakramentów świętych, w tym również “ostatniego namaszczenia”. Mówił, że opuści szpital w piątek (29 listopada) i tak się stało. Ale opuścił nie tylko szpital, również ukochaną swą parafię w Dłutowie, w której pracował przez 12 lat i nas wszystkich.
Wiele mówi o sylwetce duchowej Ks. Antoniego fragment listu, w którym udziela rad zakonnikowi: Pytasz o rady. Cóż mogę Ci powiedzieć? – W dążeniu do doskonałości osobistej i prowadzenia innych do niej, bycia ich Mistrzem, konieczna jest “pokora, pokora, pokora” – jak powiedział jakiś święty – na wzór Chrystusa.
Pokora to prawda o sobie, że jesteśmy “nieużytecznymi sługami Boga” i bez łaski Bożej niewiele możemy zrobić. Trzeba każde słowo kierowane do drugich odnieść do siebie, jak ja je rozumiem i wcielam w swoje życie […], a szczególnie przemodlić. Trzeba w prawdzie i miłości oceniać innych. Myślę, że trzeba kochać to, co się robi, kochać człowieka i pomagać mu rozwiązywać jego problemy. Dialog z drugim człowiekiem przychodzi łatwiej, jak się go kocha – mniej więcej tak powiedział śp. Ks. Bp Michał Klepacz.
Pewne światło na całość posługi miłości Ks. Kanonika Antoniego, jaką bez wątpienia jest droga powołania kapłańskiego, rzuca zwięzły z konieczności, “suchy” rzecz by można Protokół z wizytacji kanonicznej, jaka miała miejsce w ostatniej parafii Ks. Kanonika, na trzy lata przed jego odejściem do Pana. Otóż na sześciu stronach maszynopisu zawarte zostały cenne informacje. Dowiadujemy się zarówno o powitaniu Ks. Biskupa: Na granicy parafii w Hucie Dłutowskiej mieszkańcy zgromadzeni przy krzyżu serdecznie powitali Ks. Biskupa Wizytatora słowem i chlebem. Już tutaj daje się zauważyć nie tylko gościnność, która była charakterystyczną cechą Ks. Antoniego Supadego, ale także troskę, aby rodzinę parafialną gromadzić przy tym, który w kościele lokalnym jest widzialnym znakiem Chrystusa - Dobrego Pasterza. Równie lakoniczne, ale bogate w treść i niosące świadectwo o gościnności i serdeczności, jakimi promieniował Ks. Kanonik jest ostatnie zdanie ze wspomnianego Protokołu: Po wspólnej kolacji, spożytej w miłej atmosferze, w gronie księży, Ks. Biskup w godzinach wieczorowych udał się do Łodzi.
Protokół rzuca nam światło na troskę, z jaką Ks. Kanonik ogarniał potrzeby swoich wiernych. Oto jak Ks. Kanonik Antoni przedstawia syntetycznie stan swojej parafii, której 450-lecie istnienia obchodzono w r. 1991: Parafia liczy [stan w czerwcu 1993 r.] 4120 wiernych; stan ten z każdym rokiem zmniejsza się, czego powodem jest odpływ ludności wiejskiej do miasta i spadek urodzeń; za okres pięciu ostatnich lat urodzonych było 242, a zgonów 305. A oto jak Ks. Kanonik przedstawia stan moralny parafii, informując zarazem o sprawowaniu sakramentów, które są źródłem życia parafii: 119 o godz. 13.00 oraz raz w miesiącu dla osób starszych w Ślądkowicach. Udział wiernych w niedzielnej Mszy Świętej według obliczeń mieści się w granicach 33%. Każdego roku odbywają się rekolekcje wielkopostne - do spowiedzi św. wtedy przystępuje dość liczna liczba parafian, odbywają się również i nabożeństwa czterdziestogodzinne, z okazji których głoszone są nauki i rządza się spowiedź. Jest spora część parafian, którzy w niedzielę i święta przystępują do Komunii św. Są również i tacy, którzy korzystają z sakramentów św. tylko w wielkie uroczystości, a nawet tylko raz, z okazji spowiedzi wielkanocnej. Dalej Ks. Kanonik dodaje: Od ostatniej wizytacji [brak daty] 4 małżeństwa żyjące na kontrakt cywilny przyjęły Sakrament Małżeństwa; niemniej żyje jeszcze 5 małżeństw na kontrakcie cywilnym, nie mających przeszkód. Niepokojącym znakiem parafii jest szerząca się plaga pijaństwa. Dowiadujemy się, że dzieci szkół podstawowych w 100% uczęszczają na katechezę, niemniej obserwuje się coraz słabszą frekwencję na Mszy świętej niedzielnej. Uderza uczciwość i przedstawianie faktów w prawdzie, na co wskazuje nuta troski brzmiąca w stwierdzeniu, że przykazanie kościelne o obowiązku uczestniczenia w niedzielnej Mszy świętej jest lekceważone przez dzieci, a skoro tak, to najpierw lekceważą je sobie rodzice tych dzieci.
Kilka rodzin tworzy Oazę Rodzin oraz osoby starsze tworzą Żywą Różę, składającą się z jedenastu grup modlitewnych Różańca Świętego. Jak wyznaje Ks. Kanonik: Szczególnej troski duszpasterskiej wymagają ministranci i asysta. Organizował dla parafian pielgrzymki autokarowe do sanktuariów maryjnych: Częstochowa, Licheń, Gietrzwałd, Święta Lipka, Kalwaria Zebrzydowska, Studzianna i inne.
Troszczył się o chorych, organizując zbiórkę darów dla najbardziej potrzebujących, w tym np. dla dzieci z Domu Dziecka w Porszewicach czy dla szpitala w Pabianicach. Co najważniejsze, otaczał chorych opieką duchową, np. wizyty u chorych z Komunią świętą w pierwsze piątki miesiąca. Z testamentu Ks. Kanonika dowiadujemy się, że szczególnie ciepło wspominał właśnie pracę wśród dzieci i młodzieży oraz posługę duszpasterską względem chorych, którym służył w szpitalu, m. in. w Piotrkowie Trybunalskim.
Bardzo znamienne jest świadectwo Krystyny Śliwińskiej. Mąż jej, Jerzy, nadużywał alkoholu. I oto, gdy po śmierci Ks. Antoniego otrzymała po nim jego kożuch, pisze w liście do Brata Janusza ze Zgromadzenia Braci Serca Jezusowego: jeśli pamiętasz ten kożuch Wujka [Ks. Kanonika], który na mnie założyłeś w Dłutowie, to właśnie on zmienił Jurka. Od tych wyskoków “piwnych” Jurek [mąż autorki listu] bardzo schudł i kiedyś ubrałam go w ten kożuch. Może nie od razu, ale za jakiś czas (chyba dużo myślał) odrzuciło go od alkoholu. Jest innym człowiekiem, a ja mam znów Rodzinę w komplecie. Czy to nie cudowne uzdrowienie Rodziny?.
Kazania to szczególny aspekt troski duszpasterskiej Ks. Kanonika. Każde było starannie przygotowane. Daje się w nich zauważyć, że żył pragnieniem, jakie Pan Jezus wyraził w Modlitwie Arcykapłańskiej: Za tymi proszę, którzy dzięki ich słowu będą wierzyć we Mnie (por. J 17, 20). Potrafił pięknie mówić do dzieci skupiając ich uwagę na jednej, zasadniczej myśli (np. homilia, którą Ks. Kanonik wygłosił do dzieci pierwszokomunijnych podczas Mszy św. odprawionej na rozpoczęcie przywoływanej w niniejszej pracy wizytacji. Myślą przewodnią tej homilii były słowa Pana Jezusa: Dziś chcę zamieszkać w twoim domu).
Ks. Antoni Supady był również dobrym gospodarzem w swojej parafii troszcząc się o stan materialny powierzonej sobie świątyni i jej otoczenia. Oto, co czytamy w cytowanym wyżej protokole: Poszerzono cmentarz grzebalny o 0,70 ha z gruntów PGR-u, za sprawą p. Pawła Chojnowskiego przekazano parafii w wieczystą dzierżawę [...]. Pobudowano nowy budynek gospodarczy w miejsce dawnego, który uległ zniszczeniu. Dokonano gruntownych remontów w Domu Parafialnym, jak również na plebanii. Konserwacja dachu na kościele. Założono nową radiofonię w kościele. Zakupiono 2 ornaty gotyckie, 3 alby i 6 komż; odnowiono 3 kielichy mszalne. W darze od Ks. Arcybiskupa J. Bolonka parafia otrzymała kielich mszalny oraz ornat gotycki koloru czerwonego. Darem dla parafii jest również kielich mszalny siostry ks. Prałata Szyszkiewicza, budowniczego obecnego kościoła. W perspektywie dalszych prac jest zaprowadzenie ogrzewania kościoła.
Natomiast nie troszczył się nadmiernie o własny stan posiadania. W testamencie swoim pisze: Co do spraw materialnych [...] proszę wykonawcę mej woli, by sprawiedliwie i w duchu miłości dokonano podziału skromnych mych dóbr [...] na urządzenie pogrzebu, na Mszę św. gregoriańską, na Fundusz Macierzyństwa, na rzecz Radia Maryja, na rzecz Zgromadzenia Braci Serca Pana Jezusa [oraz osób, które pomagały Księdzu]. Meble są w takim stanie, że nie nadają się do dzielenie, proszę je zostawić. Resztę mojego skromnego majątku ziemskiego niechaj zadysponuje wykonawca. W wykonaniu mej woli proszę zachować dyskrecję [...]. Życzeniem moim jest, by w sprawach tych zachowana była zgoda i miłość. Może być tak, że pieniędzy nie będę posiadał. Celem mojego życia nie jest zbieranie dóbr materialnych. Pod ostatnią mą wolą składam podpis: Ks. A. Supady, Dłutów dn. 13.09.1995 r.
W tym miejscu wypada jeszcze przytoczyć wymowny w swej treści fragment testamentu Księdza Kanonika: Wierzę w Boga Ojca, w Boga Syna i Ducha Świętego. W świętych obcowanie, grzechów odpuszczenie, w Święty Kościół - moją Matkę i ciał zmartwychwstanie. Składam wdzięczność Kościołowi, któremu tak dużo zawdzięczam, swojej rodzinie, przyjaciołom, wspólnocie parafialnej, za świadectwo wiary i miłości do Chrystusa, zaufanie i modlitwy, jakich doświadczyłem, a równocześnie proszę o wybaczenie moich ludzkich słabości. Wszystkim przekazuję słowa Chrystusa: Miłujcie się wzajemnie. Kochajcie Matkę Najświętszą, a zwłaszcza Jej Różaniec. Kocham Was - dzieci Boże, a jeśli kogoś z mej słabości ludzkiej uraziłem, proszę o wybaczenie. Wszystkim mówię: do widzenia i do zobaczenia w Domu Ojca.
Moją biedną duszę polecam miłosierdziu Bożemu, duchowej mej matce Kościołowi Świętemu, ukochanej mej Matce Najświętszej Maryi, która była mi wierną Przewodniczką na kapłańskiej drodze. Swych przełożonych proszę o wyrozumiałość w ocenie mej pracy duszpasterskiej. Swym kierownikom duchowym - spowiednikom, składam podziękowanie za rady, wskazówki i upomnienia. Wszystkich proszę o modlitwę. Życzę sobie, by pogrzeb mój był skromny, by towarzyszyła mu modlitwa i skupienie. Miejsce spoczynku wyznaczam obok moich Drogich Rodziców na cmentarzu parafialnym w Milejowie. Grób na być prosty z napisem: “Jezu ufam Tobie”. Swojej rodzinie parafialnej polecam się modlitwom.
Kończąc swe krótkie ziemskie życie, z całą świadomością polecam swą duszę Miłosierdziu Bożemu, mej Matce Niepokalanej, Świętym Swym Patronom oraz Aniołowi Stróżowi.
Wieczny odpoczynek racz mi dać Panie, a światłość wiekuista niechaj mi świeci na wieki. Amen. Amen. Ks. A. Supady.
3. Uzupełnienie
Wydaje się, że w tym miejscu warto uzupełnić niniejszy referat wypowiedziami osób, które znały osobiście Ks. Kanonika Antoniego Supadego, i które po wysłuchaniu wspomnienia o nim dodały słów kilka od siebie.
Kuzyn Ks. Antoniego opowiedział o ubogiej plebanii Ks. Antoniego. Brat Janusz Supady przyniósł i pokazał zapiski Ks. Kanonika na czas wakacji - plan dnia i postanowienie o rzuceniu palenia papierosów. Jedna ze studentek, z Łodzi, wspominała czas pielgrzymek na Jasną Górę i nocleg w parafii Ks. Supadego - zawsze oddawał wszystkie pomieszczenia pielgrzymom, sam zaś spał na siedząco.
Na zakończenie zaś wszyscy mogli zjeść ciasto i wypić herbatę lub kawę, jak za dawnych lat, na plebanii Ks. Antoniego! Był to rzeczywiście podwieczorek u Kanonika.