Rekolekcje - nauka wstępna

Nauka wstępna

Rekolekcje to ważna sprawa – czynimy do nich przygotowania. Zachęcamy do modlitwy…Tradycyjne ujęcie rekolekcji jest takie, że głównie chodzi o ustawienie ludzi przy konfesjonale. Wyjaśnić co to jest grzech? Uzmysłowić im jakie są warunki powrotu do Boga przez Sakrament Pokuty, potem ustawić grzecznie w kolejce do Komunii św., udzielić im błogosławieństwa papieskiego, aby mogli uzyskać odpust zupełny, pożegnać się i odjechać.
Tak więc często sprowadza się cel rekolekcji do przyjęcia przez wiernych dwóch sakramentów: pokuty i Eucharystii. Tymczasem Kościół składa się z siedmiu sakramentów. Więc zadaniem rekolekcji jest ustawić ludzi w jakimś nowym, odmładzającym się Kościele, w którym jest nowy duch. Uzmysłowić każdemu jego zadanie do wykonania, aby każdy poczuł się na swoim miejscu i zaczął działać w sposób nowy, dynamiczny. W czasie rekolekcji mamy też zbliżyć się do Boga poprzez drugiego człowieka.
Ludzie pytają – Kościół zaczyna być Kościołem dialogu. Dziś trzeba zejść z ambony, stanąć naprzeciwko człowieka i zapytać: jaki problem cię dręczy? dlaczego w Kościele nie czujesz się dobrze z Bogiem? dlaczego tak dawno nie byłeś u sakramentu pokuty? To są pytania rekolekcjonisty, on z tymi pytaniami ma chodzić wśród ludzi.
Kard. Rahner pięknie powiedział o Soborze Watykańskim II. Porównał go do wielkiej kopalni rudy uranu. Są tam miliony ton uranu. To jest wielki potencjał. Wydaje mi się, że w czasie rekolekcji taką cząsteczkę uranu należałoby rozbić, przeanalizować, żeby ten atom w tobie działał, byś lepiej czuł się w Kościele, stanął bliżej ołtarza, bardziej był bratem Chrystusa, a w Chrystusie wszystkich ludzi i jakoś pewniej zbliżał się do Boga.
Kilka lat temu ukazała się książka Wojciecha Żukrowskiego „Kamienne tablice”. Bohater książki, Hiszpan, wyjeżdża do Indii. Jedzie tam jako atache kulturalny do ambasady węgierskiej w Bombaju. Pisze listy do żony, przysyła pamiątki dzieciom, które bardzo kocha, potem powoli o nich zapomina. Poznaje młodą lekarkę Australijkę. Rodzi się pomiędzy nimi sympatia, przeżywa rozdarcie. Z jednej strony jest człowiekiem zaangażowanym w życie rodzinne, małżeńskie, chce być dobrym ojcem i mężem, a z drugiej strony staje się człowiekiem, który znalazłszy się poza rodziną, będąc wolnym, zaczyna zrywać z tym, co było święte… I na każdym kroku widzi kamienne tablice przykazań Bożych. Dużo wtedy rozmawia z kolegami. W końcu chce rozbić te kamienne tablice, aby być wolnym od poczucia winy.
Chciałeś i ty je ominąć, waliłeś w nie dyskusjami z … czynami niereligijnymi. I teraz stajesz w kościele, aby je jeszcze raz przeczytać, przemyśleć i zobaczyć, że obraz Chrystusa został w tobie zatarty, jest mało czytelny lub niewidoczny, że ułożyłeś tak swoje życie, iż już mało jest w nim Chrystusa.
Ustawić tablice… aby odsłoniły Chrystusa… dobrego, pomagającego swoim braciom który uśmiecha się przez rozgrzeszenie, który daje się w Sakramencie Miłości.