Nowenna - "Tyś naszą nadzieją"

Nowenna
“Tyś naszą nadzieją”

“Pomnij o Najdobrotliwsza Panno Maryjo, że od wieków nie słyszano, aby ktokolwiek uciekając się do Ciebie, Twej pomocy wzywając, Ciebie o przyczynę prosząc, został opuszczony...”. Od tych słów zaczyna się modlitwa do Matki Bożej, którą ułożył św. Bernard, a my ją często odmawiamy. Słowa tej modlitwy będą nam treścią dzisiejszej nauki... Maryja jest naszą nadzieją... w drodze do Ojca... jest Matką, naszą nadzieją i pomocą...
W połowie ubiegłego wieku pracował w Rzymie słynny rzeźbiarz niemiecki Achterman. Był również głęboko wierzącym. Odznaczał się szczególniejszym nabożeństwem do Matki Bożej. Na zamówienie niemieckiego prawosławnego monasteru wyrzeźbił figurę Matki Bożej Bolesnej “Pietę” (trzymającą na swym ręku martwe ciało Zbawiciela). W porcie rzymskim stały w tym czasie trzy okręty holenderskie i kapitan jednego z nich zgodził się przewieźć tę figurę. Gdy umieszczono ją na pokładzie kapitan zapytał: “Co to za figura, która mieści się w tej skrzyni?”. Rzeźbiarz wyjaśnił. Kapitan skrzywił się (był kalwinistą), wybuchnął: “Wy katolicy poza Maryją nawet Boga nie widzicie, to jest bałwochwalstwo”. Gdybym wcześniej wiedział, to nie podpisałbym tej umowy”.
Okręty wypłynęły na morze. Tymczasem rzeźbiarz krótszą drogą pojechał do monasteru, aby dać wskazówki przy budowie ołtarza, w którym miała być umieszczona figura. Kilka dni później pojechał do Antwerpii, by osobiście odebrać rzeźbę. Gdy przybył na miejsce, dowiaduje się, że zatopione zostały jakieś holenderskie okręty. Wiadomość ta wstrząsnęła artystą. Nie miał wątpliwości, że wraz z tymi okrętami zatopione zostało i jego dzieło. Wreszcie jakiś okręt płynący z Włoch, zawinął do portu... ten, na którym była rzeźba. Kapitał wyszedł na spotkanie z rzeźbiarzem i przyjacielsko uścisnął mu dłoń. “Niech mi pan daruje te słowa, które wypowiedziałem we Włoszech. Pan rozumie - jestem kalwinistą. My Matki Bożej nie uznajemy... Ale przekonałem się, że wy dobrze czynicie czcząc Matkę Bożą. Niech pan posłucha, co nas spotkało.
Gdy minęliśmy Gibraltar i wypłynęliśmy na Atlantyk zaskoczyła nas straszna burza. Choć długo pływam po morzu takiej jeszcze burzy nie spotkałem. Na moich oczach zatonęły dwa okręty sąsiednie. Nikt się nie wyratował. Zdawało się, że i my lada chwila zatoniemy. I wtedy przypomniałem sobie, że katolicy w różnych sprawach zwracają się do Matki Bożej i powiadają, że ich wysłuchuje. Jeśli jest tak potężna i dobra, to i mnie może udzielić pomocy... zwłaszcza, że wiozę Jej figurę. Padłem na kolana i zacząłem się modlić: “Nie modliłem się do Ciebie, bluźniłem. Jeśli byłem w błędzie, daruj mi. Jeśli prawdą jest to, co mówią o Tobie katolicy, to zlituj się nade mną i nad moimi ludźmi - ocal nam życie! Będę się starał oddawać Ci cześć!
Nagle poczułem, że zostałem wysłuchany, i że nie zginiemy. Powstałem z klęczek i zacząłem z energią wydawać rozkazy, wstąpił we mnie nowy duch... Dużo się natrudziliśmy, ale burza przeszła... To nie przypadek! “Bez woli Bożej nawet włos z głowy człowieka nie spadnie”. Maryja nie zawodzi!
Wiedeń - król Sobieski całą noc się modlił i prosił o pomoc Maryję. Przebieg bitwy obserwował z różańcem w ręku.
Grunwald - Jagiełło wysłuchał aż 6 Mszy św. przed bitwą.
Częstochowa - 150 rycerzy i zakonników, 10 tys. Szwedów walczyło przez 5 tygodni. Zwycięstwo przyszło niespodziewanie.
A ilu grzeszników Ona pojednała z Bogiem.
Przykład z Gliwic. Panna przystojna, ale lekkomyślna. Chciała wyjść za mąż, ale nie starała się postępować dobrze. Stała się ofiarą podłego oszustwa. Doznała wstrząsu. Postanowiła popełnić samobójstwo. Wzięła proszki. Dzień był dżdżysty i ponury, źle nastrajał. Wlała do szklanki przygotowany roztwór i już miała szklankę wziąć do ust, gdy wtem rozległo się pukanie do drzwi. Odłożyła szklankę i otworzyła drzwi. W progu stanęła jej koleżanka, która powiedziała: “Chodź ze mną za 20 min. rozpocznie się nowenna”. Nie miała ochoty, ale ostatecznie zgodziła się. Przyszły blisko ołtarza. Rozpoczęło się nabożeństwo. Ona popatrzyła na oczy Matki Bożej i coś zaczęło się dziać w jej sercu. Wzruszenie i żal za popełnione winy. Popłynęły łzy. Padła na kolana i zaczęła się modlić. Podeszła do konfesjonału i odprawiła spowiedź z całego życia. Jest dzisiaj szczęśliwą małżonką. Ma dobrego człowieka. Uratowała ją Matka Najświętsza. Każdy z nas jest w podobnej sytuacji.
“Tą ufnością ożywiony o Panno na Panny i Matko do Ciebie biegnę, do Ciebie przychodzę, staję przed Tobą jako grzeszny człowiek, drżąc i wzdychając. Nie chciej o Matko gardzić słowami moimi, ale je usłysz i łaskawie wysłuchaj”. Amen.