Miłość naczelną zasadą wspólnoty chrześcijańskiej
Bardzo często kiedy mówimy o miłości bliźniego, myślimy o drobnych świadczeniach, grzecznościach, kocham bliźniego, jeśli powiem mu słowo pociechy, użyczę mu coś ze swego mienia, podam kromkę chleba, odwiedzę go w szpitalu, napiszę do niego list. Ograniczyliśmy miłość do drobnych gestów. Tymczasem chodzi tu o coś więcej.
Jan XXIII napisał w swoim „Dzienniku duszy”: Chcesz być niesionym – dźwigaj drugiego człowieka.
O co tu chodzi? O to co robił św. Krzysztof – niósł chłopca na swoim ramieniu, ale potem okazało się, że to był Chrystus. Dźwiganie drugiego człowieka – to jest istota miłości bliźniego.
Ludzie mają różne ciężary. Każdy mówi: ja mam swoje sprawy…
Przytoczyć przykłady z życia Adama Chmielowskiego i dr. Alberta Szwajcera.
Burmistrz miasta Florencji Giorgio Lapila po objęciu władzy zapisał tysiąc lirów z budżetu miasta na potrzeby sierocińca. Wtedy podeszli do niego radcy miejscy i zapytali: Panie Burmistrzu, co pan robi? Jest taki mały kapitał w skarbcu miasta, a Pan jeszcze te pieniądze na sierociniec odpisuje? Burmistrz odpowiedział: Najpełniejsza lokata kapitału polega na tym, aby drugim dać. Tyle masz ile dasz – powiada św. Augustyn. Tyle posiadasz ile dasz drugiemu. Szczęście polega nie na otrzymywaniu, ale na dawaniu. Trzeba dawać drugiemu siebie, resztkę swoich sił i swojego czasu.