Kazanie - Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa - 1995 r.

Uroczystość Najśw. Serca Pana Jezusa – 1995 r.

Amerykanin Joseph Harrison, mimo swoich 18 lat miał zaledwie 130 cm wzrostu, ważył 35 kg. Z wyglądu – dziewięcioletnie dziecko. Długo lekarze nie mogli wpaść na ślad choroby, która powstrzymywała rozwój organizmu młodego człowieka. Wreszcie jeden z nich poznał prawdziwą przyczynę. W dzieciństwie pod wpływem silnego uderzenia twardą piłką w pierś i wewnętrzne krwawienie, wytworzyła się wokół serca J. Harrisona wapienna skorupa, gruba na 3 milimetry. Była ona tak twarda, że przy operacji złamał się na niej skalpel i trzeba ją było kruszyć kleszczami. Twarda powłoka powstrzymywała wzrost serca i obieg krwi, tkanki organizmu nie mogły się rozrastać. Rzadki to wypadek w historii medycyny, ale o wiele częstszy w świecie ducha.
Śpiewamy: “Serce Twe Jezu… w ogniu miłości goreje, a nasze serce”. Prawda o ludzkim sercu – zimne jak lód. Serce pokryte twardą skorupą grzechu (w jakiś sposób jesteśmy podobni do chłopca), która przeszkadza w normalnym jego funkcjonowaniu. Serce nie pracuje tak, jak powinno, dlatego powoli zamiera w nas życie Boże.
W dzisiejszą uroczystość staje przed nami najwspanialszy Chirurg – Kardiolog, dokonujący najlepszych przeszczepów serca. To Chrystus, który wszczepia ludziom swe serca. On kruszy wszelkie skorupy, jakie pojawiają się w naszych sercach. W jaki sposób to czyni? Jakie stosuje lekarstwa? Tym lekarstwem jest miłość, którą nas rozpala i topi ten lód. Trzeba do tego ognia miłości zbliżyć się i ogrzać. To najdroższe lekarstwo, bo okupione śmiercią Chrystusa; jest rozdawane za darmo przez cały rok (Boża Apteka jest zawsze czynna). Jezus szuka zabłąkanej owieczki, pochyla się nad każdym chorym. On pozostawia 99 owiec, a szuka jednej.
Spójrzmy na nasze serca. Czy nie grozi nam zawał? Szukamy, gonimy, chodzimy na dyskoteki. Uderz, Jezu, bez odwłoki w twarde serc naszych opoki. Serce Jezusa, gorejące ognisko miłości – zmiłuj się nad nami!
“Zagubioną odszukam, zbłąkaną sprowadzę z powrotem, skaleczoną opatrzę, chorą umocnię”.