Kazanie - Przygotowanie do nawiedzin Matki Bożej - pokuta

Przygotowanie do nawiedzin Matki Bożej - pokuta


Ukochani! Nawiedzi nas Matka Boża. Jest w drodze do nas. Byłem świadkiem Jej nawiedzin w rodzinnej parafii - trasa od parafii do parafii udekorowana. Wozy strażackie na syrenach... W nocy kościół wypełniony. My również przystroimy nasz kościół, udekorujemy trasę. Ale Ona przychodzi nawiedzić nie tylko kościół zbudowany z murów, cegieł i kamieni. Ona chce nawiedzić nasze serca i dusze. Jakimi kwiatami je przybrać, jak przygotować, co czynić? Co Maryja chciałaby zastać przychodząc do nas? Oto w Lourdes zapatrzona w dal, widząc ludzkie serca i sprawy, trzykrotnie powtarza jedno słowo: pokuty! Oto w La Salette nie patrzy [na ludzi], ale twarz zakrywa rękoma, jakby nie mogła znieść widoku grzechu ludzkiego i płacze. W Fatimie poprzez dzieci, przekazuje światu orędzie pokuty. Bo wie, co mówi Bóg: “Jeżeli pokutować nie będziecie, wszyscy zginiecie”.
Pokuta - co to znaczy? Odmienienie swoich myśli, oceny, odwrócenie się od grzechu, a powrót do Boga, naprawienie zła i jego skutków.
Kiedyś przed laty podczas wakacyjnych wędrówek napotkałem wspaniały gotycki kościół, zniszczony podczas wojny. Na gruzach nawy głównej i zawalonych sklepień rosła trawa. Tam, gdzie Bóg miał mieszkanie, nietoperze znalazły legowisko. Było w tym coś przykrego, tak że na widok tego ucichły gwarne rozmowy roześmianych turystów. Powiada Pismo św.: “Czyż nie wiecie... Wyrzucony Bóg ze tej świątyni przez grzech - zamienia ją w rumowisko - gniazdo złego ducha.
Nawrócenie, pokuta to odbudowa świątyni Bożej w naszych duszach, to wypędzenie gadów: złych myśli i czynów, to wprowadzenie Boga w dom naszych serc. Uczniowie w drodze do Jerozolimy chcieli przygotować w pewnym miasteczku w Samarii pobyt Panu Jezusowi, ale go nie przyjęto, “a tym, którzy go przyjmują daje moc stania się dziećmi Bożymi”. Gdyby Maryja nie przyjęła Bożego nawiedzenia w chwili zwiastowania, nie stałaby się narzędziem Bożego działania. Gdyby Zacheusz celnik nie wykorzystał łaski nawiedzenia jego miasta przez Chrystusa, gdyby nie zainteresował się Jego przyjściem i nie wszedł na drzewo, by go zobaczyć, nie zagościłby Chrystus w jego domu - i “nie stałoby się zbawienie jego domu”.
Nie można zmarnować tej chwili nawiedzin i nie skorzystać z czasu łaski. Bóg przez swoją Matkę póki czas woła każdego. “Zejdź z drzewa chcę być gościem twojego domu”
- oby nie było za późno.
W książce pt. “W płomieniach Cejlonu”, autor opowiada o wielkomiejskim uliczniku, młodzieńcu o najgorszych przywarach zła, zabijaku i włóczędze, który został poruszony łaską Bożą w czasie nabożeństwa majowego, na które trafił przypadkowo. Działanie łaski było tak silne, że wstąpił do Zgromadzenia Misjonarzy Oblatów i został kapłanem, wyjechał na misje na Cejlon, gdzie spalał się w głoszeniu Dobrej Nowiny poganom. Swym życiem śpiewał pieśń wdzięczności. Wielu dziś ogarnia nuda, beznadziejność, pustka. Czas łaski jest dla każdego.
W pewną wiosenną noc wezwano mnie do chorej kobiety, gdy przybyłem, rodzina powiada: “Proszę księdza, mama już nie żyje, umarła”. Oczy na zamknięte z twarzą zwróconą ku obrazowi Matki Bożej wiszącym na ścianie nad łóżkiem. Coś mnie tchnęło. Powiedziałem: Klęknijmy i módlmy się. Odmówiliśmy Zdrowaś Maryjo – jedno, drugie, trzecie. Chora westchnęła głęboko, otwiera oczy, patrzy na mnie i mówi: “Wiedziałam, że Matka Boża nie pozwoli mi umrzeć bez sakramentów św. Ten obrazek kupiłam w Częstochowie jako młoda dziewczyna i nigdy się z nim nie rozstawałam”. Wyspowiadała się. Nim wyszedłem z domu –zamknęła oczy na wieki.
Minie dzień nawiedzin, ale od tego jak ty i ja go przeżyjemy, zależy bardzo wiele. Prośmy, aby i ciebie dojrzała i nad tobą się pochyliła Maryja. “Pomnij o Najśw. Panno Maryjo, że nigdy nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka”.