Kazanie - O odwadze mówienia prawdy

O odwadze mówienia prawdy

Janek chwalił się przed dziećmi, że niczego się nie boi, a był rzeczywiście silny. Pewnego razu pobił Władka. Gdy pani w szkole zapytała, kto to zrobił, Janek bał się przyznać i kłamał, że to nie on. Kim więc jest Janek? Tchórzem. Innym razem Janek wziął mamie 10 zł na cukierki. Gdy mama zapytała go czy to on wziął te pieniądze, wtedy zląkł się i odpowiedział, że to nie on. Czy więc Janek był odważnym chłopcem? Czego się bał? Bał się powiedzenia prawdy. Dzieci, które mówią prawdę są dzielne i kochane.
Gdy Jerzy miał 7 lat, dostał od ojca w podarunku małą siekierę. Cieszył się nią bardzo. Chodził z nią cały dzień po ogrodzie i co tylko spotkał, to rąbał. Stało tam drzewo wiśniowe, bardzo drogie, ojciec Jerzego sprowadził je z zagranicy, zasadził w ogrodzie i pilnował, aby dobrze rosło. Małemu Jerzemu przyszło do głowy, żeby z tego drzewka odrąbać korę, tak też zrobił. A czy może rosnąć drzewko bez kory? Musi uschnąć. Słuchajcie co się stało. Na drugi dzień ojciec ogląda wiśnię, która nie ma kory, listki już na nim powiędły, gałązki zwisły. Rozgniewany zwołuje służbę i pyta: Kto śmiał to zrobić? Nikt o niczym nie wiedział. Zobaczył w tym momencie Jurka, który wchodził do ogrodu z siekierą i jego zapytał, czy wie coś, kto uszkodził drzewko. Wtedy Jurek odpowiedział: Ojcze, ty wiesz, że nie umiem kłamać, to ja! Ojciec na to: “Synu, twoja prawdomówność jest więcej warta, niż tysiąc drzewek wiśniowych! Pójdź, niech cię uściskam. Szczerość Jurka bardzo podobała się ojcu. Kim Jurek został? Najdzielniejszym człowiekiem w całej Ameryce. Nigdy nie kłamał, dlatego był dzielnym.
Czy przyłapano was kiedyś na kłamstwie?
Pewnego razu Michaś uczył się dobrze i wszyscy go chwalili. Kiedy zachorował nauczyciel wcześniej puszczono dzieci do domu. A była wtedy zima i przed szkołą piękna ślizgawka. Niektórzy chłopcy namówili Michała, żeby poszedł z nimi się poślizgać. Chłopiec uległ namowom i wrócił późno do domu. Gdy matka zapytała się dlaczego tak późno wrócił, skłamał, że nauczyciel zatrzymał ich dłużej w szkole. Spojrzenie miał jednak niepewne, wydawało mu się, że wszyscy w domu odczytali z jego oczu, iż okłamał rodzinę. Wtedy też zaczął unikać matki, nie mógł jeść, był posępny, żył w ciągłej obawie, że w domu dowiedzą się o jego kłamstwie. Z ciężkim sercem poszedł spać. Na drugi dzień kolega Michała powiedział przy jego matce: “Dziś chyba lekcji nie będzie, bo nauczyciel jest chory”. “A od kiedy choruje?” - zapytała matka. “Od wczoraj już lekcji nie było”. Michał zbladł, wszystko się wydało. Było go bardzo wstyd, że własną matkę okłamał. Chciał teraz zapaść się pod ziemię. Za kłamstwo trzeba się wstydzić. Kłamstwa się nie ukryje - wychodzi na buzię i wychodzi oczami.
Co postanowił Michał? To samo zróbcie i wy: kto rozlał wodę, kto zbił szklankę, poplamił ścianę? Jak odpowiesz, jeżeli tyś to zrobił? Co wolisz: czy przyznać się i być ukaranym, czy stchórzyć i skłamać? Trzeba zawsze odpowiadać: Kocham Boga i tchórzostwem się brzydzę, więc mówię prawdę, chociaż się wstydzę!