I Komunia Święta - 29.07.1956 r. - Milejów
“Dopuście dziateczkom przyjść do mnie
a nie zabraniajcie im, albowiem takich
jest królestwo niebieskie” (Łk 18, 16)
Kochane dzieci, drodzy Rodzice!
Było to w czasie pierwszej wojny światowej. Mała wioska w Tyrolu (we Włoszech), była ostrzeliwana przez wojska nieprzyjacielskie. Proboszcz i wikariusz tutejszej parafii zostali wzięci do niewoli. Ludzie, lękając się pożarów i w obawie o swoje życie, gromadnie opuszczają wioskę. Naraz lęk i zgroza opanowała ludzi, gdy zauważyli, że w kościele płonie jeszcze wieczna lampka, i że w tabernakulum jest jeszcze Najświętszy Sakrament. Ale jak teraz uchronić Najświętszy Sakrament od zbezczeszczenia? Kto się podejmie tej funkcji? - głowią się ludzie. Naraz wpadli na myśl i wybrano do tej świętej misji sześcioletnie dziecko. Oto w białym ubranku podeszło ono do ołtarza. Podniesiono je do góry, otwarło tabernakulum, wzięło puszkę w swe rączki i rozdało Komunię św. wszystkim obecnym w kościele (w stanie łaski uświęcającej).
Kochane dzieci!
Oto widzicie przykład szczególnej przyjaźni i poufałości dziecka z Jezusem. Wiemy przecież, że Pan Jezus za swego życie ziemskiego szczególną miłością darzył małe dzieci, często je przywoływał do siebie i nie mógł się nimi nacieszyć. A gdy był zmęczony, apostołowie wzbraniali przystępu do Pana Jezusa, wtedy to Jezus surowo karcił: “Dopuście dziateczkom przyjść do mnie, a nie zabraniajcie im, albowiem takich jest królestwo niebieskie”. Ta miłość Jezusa do dzieci objawia się również w Jego życiu eucharystycznym. Chrystus chce mieszkać w serduszkach dzieci i kocha ich niewinność oraz prostotę, z jaką one z Nim obcują. I w tym leży tajemnica, dlaczego nie dorosłych, ale mało dziecko wybrano do piastowania w rączkach Pana Jezusa.
Dzień więc dzisiejszy dla was, kochane dzieci, jest dniem najuroczystszym w waszym życiu. Wasze uśmiechnięte i radosne twarzyczki mogą tu powiedzieć wszystko i nawet nie potrzeba tu dużo słów, są one bowiem odbiciem radości, jaka się mieści w Waszych serduszkach, gdyż za chwilę zagości w nich sam Pan Jezus.
Cieszy się i raduje sam Pan Jezus i zaprasza was, byście pożywali Go w Komunii św.: “Dopuście dziateczkom przyjść do mnie, a nie zabraniajcie im”.
Gdyście były jeszcze bardzo małe, przyniesiono was tutaj, do kościoła, o czym nikt z was nie pamięta, gdzie przyjęliście sakrament chrztu, przez który duszyczki wasze stały się wolne od przemocy szatana, by stać się miłe Bogu. Przez usta swoich rodziców chrzestnych wyrzekliście się złego ducha, wyznając swą przynależność do Chrystusa. Kapłan zaś wkładając na główkę każdego z was białą czapeczkę, tak się modlił: “Przyjmij tę białą szatę, i zanieś ją czystą na sąd Pana naszego Jezusa Chrystusa, abyś osiągnął życie wieczne”.
Tak, kochane dzieci, czystość serca jest koniecznym warunkiem do osiągnięcia zbawienia wiecznego. Wiecie już, że małe dzieci, którymi i wy kiedyś byliście, zanim się wychowają, potrzebują czułej i troskliwej opieki rodziców. W początkach życia dziecko ssie pokarm z piersi swej matki, potem zaś, gdy zaczyna już trochę chodzić, gdy pokazują się pierwsze ząbki, łakomi się na inne potrawy, kończąc na skórce chleba. Widać z tego, że dziecko w miarę wzrostu fizycznego, potrzebuje różnych pokarmów, by się mogło utrzymać przy życiu, a przez to być zdrowym.
Podobne zjawisko daje się zaobserwować i w życiu duchowym. Wszyscy jesteśmy dziećmi, a rolę matki spełnia tutaj Kościół. Zaraz po narodzeniu dziecka, przez sakrament chrztu św., chroni jego życie wieczne, uwalniając je od wpływu szatana. Ale nie koniec na tym. Dziecko w miarę wzrostu fizycznego i duchowego, w życiu napotyka na różne niebezpieczeństwa, rujnujące zdrowie jego duszy. Zauważyliście już sami po sobie, że gdy się jest głodnym, to i nie chce się pracować i szybko można się zniechęcić. I tutaj Kościół, by nasycić głód duchowy swych dzieci, daje im na pokarm samego Chrystusa, pod postacią chleba w Komunii św. Sam Pan Jezus nas zachęca: “Kto pożywa...”. Dlatego też, kochane dzieci, częściej w życiu starajcie się przystępować do Komunii św. Jeśli w ciągu dnia potraficie trzy, a nawet cztery razy jeść, by nasycić głód żołądka, to obok tego winniście się starać o zaspokojenie głodu swej duszy przez częstą Komunię św. Pan Jezus obecny w tabernakulum czekana na nas każdego dnia, każdej niedzieli, czeka i woła: “Dopuście dziatkom przyjść do mnie, bym mieszkał w ich czystych serduszkach, bym był dla nich najlepszym przyjacielem w życiu, by ich uchronić od sideł szatańskich”. Pamiętajcie o Komunii św. pierwszopiątkowej, by wynagrodzić te grzechy ludzi, które wbijają kolce w Serce Jezusa. Wasze modlitwy i przyjmowane Komunie św. mogą wiele łask wyprosić dla całej parafii, a w szczególności dla najbliższych.
Drogie dzieci!
Bez wątpienia najważniejszą pamiątką w waszym życiu jest moment przyjęcia do serduszka Pana Jezusa. Z tym związany jest cały szereg innych pamiątek, takich jak: piękne ubranko od rodziców, obrazek, koronka, książeczka.
Otrzymacie też i pamiątkę od Najświętszej Maryi Panny, a jest nim szkaplerz. Jak każda kochająca swe dzieci matka troszczy się o nie i dba o to, by im w życiu nie stała się krzywda. Otóż wiedzcie o tym, że szkaplerz, który otrzymacie przy końcu Mszy św. jest pamiątką od Matki Bożej. On was uchroni od niebezpieczeństw, które na was będą czyhały oraz zapewni czułą opiekę macierzyńską N.M.P. Czym jest ciepłe ubranko zimowe, które zabezpiecza od zimna, tym jest cudowny szkaplerz, który ochrania nas od grzechu. Maryja przyrzekła swym dzieciom, iż po śmierci nie dopuści do tego, by miały doznać ognia piekielnego.
Kończąc, przypomnę wam zdarzenie z dawnych czasów prześladowania chrześcijaństwa. W czasie krwawego prześladowania chrześcijan, niewinne siedmioletnie dziecko umiało ponieść śmierć męczeńską. Gdy wyprowadzono je za miasto na miejsce kaźni, na drodze klęczała matka, by mu dać pamiątkę na ostatnią walkę. W momencie, gdy dziecko obok niej przechodziło, matka wstała i założyła mu za szyję gąbkę nasyconą krwią ojca, który niedawno zginął jako męczennik. Miała ona być dla dziecka świętą pamiątką po ojcu. Bez lęku, odważnie z klejnotem rodzinnym na szyi wkroczyło dziecko na arenę. Dziki lew rzuca się na nie. Ale o dziwo! Nie zagryza dziecka, tylko łagodny jak baranek położył się u jego stóp. Cesarz, widząc to, zawołał: “Dziecko na szyi czarodziejski środek. Zerwijcie mu go!”. Zerwano mu gąbkę z szyi. Po raz drugi wypuszczono lwa na niewinne dziecko. Tym razem krew się polała i w parę minut potem chłopiec zakończył życie w szponach zwierzęcia.
Otóż i wy, kochane dzieci, nie rozstawajcie się w życiu z cudownym szkaplerzem, pamiątką od Matki Bożej, by nie pożarły was dzikie lwy grzechu i zejście na złe drogi. Jej więc w tym dniu Pierwszej Komunii św. ofiarujcie swoje serduszka, by prowadziła was za rączki do wiecznej ojczyzny. Amen.