Kazania - XII Niedziela Zwykła - 1996 r.

Hierarchia wartości miłości
XII Niedziela Zwykła – R.A. 1996 r.

Słowa Chrystusa dzisiejszej Ewangelii wprowadzają nas w pozorne niezrozumienie, gdy chodzi o nasz stosunek, co do obowiązków względem osób nam bliskich: “Kto miłuje ojca lub matkę, syna lub córkę bardziej niż Mnie, nie jest Mnie godzien” (Mt 10, 37).
Czyżby nie dało się pogodzić miłości matki do syna… z miłością do Boga? Z tekstu zda się wynikać, że Jezusowi zależy bardzo na tym, by był miłowany. Nie liczy się przy tym ani z ojcem, matką czy dzieckiem. Postawienie na pierwszym miejscu miłości Boga przed miłością do najbliższych, nie może być w żadnym wypadku przekreśleniem tej ostatniej, gdyż dwa przykazania miłości stanowią nierozdzielną całość. Te dwie miłości wzajemnie są od siebie uzależnione: “Jeśli kto mówiłby – miłuję Boga, a brata swego nienawidził” (I J 4,20). Trzeba by mieć duszę bardzo posępną i ponurą, aby sądzić, że Chrystus przekreśla radość płynącą z naturalnej miłości dzieci do rodziców i rodziców do dzieci, z miłości wzajemnej małżonków, czy przyjaciół. Chrystusowi chodzi o to, by nadprzyrodzona miłość Boga porządkowała wszelką inną miłość, i czyniła ją bardziej sensowną i mocną. Jezusowi bardzo zależy na tym, by dzieci kochały rodziców, a rodzice dzieci. Ta miłość jest podstawą rodzinnego szczęścia. Warunkiem, jednak prawdziwej miłości domowników jest wypełnienie własnego serca miłością Boga. Bóg nade wszystko ma być kochany, a w Bogu inni.
W r. 1920 w Nowym Jorku odbył się proces spadkowy po multimilionerze Menforcie. Jedyną jego spadkobierczynią była ukochana córka Gracja. Sędzia odczytał testament: “Majątek swój przeznaczam mojej ukochanej córce Gracji, zanim jednak stanie się prawną właścicielką, żądam od niej wyrzeczenia się wiary katolickiej. Sędzia zapytał: “Czy wyrzekasz się?”. Cisza. Ale po chwili: “Wiary się nie wyrzekam”. Tak więc majątek przeszedł na skarb państwa. Dlaczego? Odrzekła: “Utraty Boga nie powetuje mi żadne dobro, a dla tych kilku czy kilkunastu lat mojego życia, nie warto sobie przekreślać wieczności. Czymże jest majątek mojego ojca wobec tego majątku, który mi da Ojciec Niebieski.
Za cenę dóbr doczesnych nie mogę się zaprzeć Boga. W dobie powszechnej laicyzacji i konsumpcji zatraca się zmysł nadprzyrodzony. Wielu rodziców kocha swe dzieci nad życie, czasem jest to ślepa miłość, by im zapewnić wygodne życie, spełniać ich zachcianki, z równoczesnym zaniedbaniem wdrażania ich do pracy, odpowiedzialności i poświęcenia. Chrystus jest tylko małym dodatkiem na marginesie życia, a z czasem staje się nieobecny i zbyteczny w ich życiu. Młodemu człowiekowi to nie wystarcza, pragnieniem jego jest zapełnić swe serce miłością Boga. “Mam wszystko, dlaczego jestem smutna?”. Niespokojne jest serce moje… Rodzi się dramat, ucieczki z domów, w narkotyki, w świat iluzji.
Jakże często można zaobserwować dramaty współczesnych ludzi, lekceważących wezwanie Chrystusa. Oto 30-letni syn jest tak zakochany w matce, że mimo zawarcia małżeństwa jego serce pozostaje niewolnikiem skierowanego do niej uczucia. W tej sytuacji nie jest w stanie obdarzyć w pełni uczuciem swej żony, ani swoich dzieci. Unieszczęśliwia siebie, żonę i dzieci.
Zachowanie hierarchii miłości to jeden z najistotniejszych elementów mądrości. Jej lekceważenie prowadzi zawsze do wielkich dramatów. Człowiek, który nie oparł życia na miłości Chrystusa staje się podobny do rozbitka dryfującego na lodowych krach, które coraz bardziej się kruszą i topnieją. Przeskakując z jednej kry na drugą, szuka bezpieczeństwa i twardego gruntu pod nogami – ale daremnie… Tym gruntem może być tylko Bóg. “Kto miłuje ojca… nie jest Mnie godzien”.
Godnym Chrystusa jest ten, kto chce prawdziwie kochać, kto chce w miłości spotkać się z Nim i swymi bliskimi. Tylko ten, kto kocha Boga, potrafi zawsze ubogacić matkę, ojca, córkę, syna, męża, żonę i siebie… Eucharystia, w której uczestniczymy jest spotkaniem z Chrystusem, a pokój Chrystusowy, który sobie wzajemnie przekazujemy niech stanie się naszą wspólną radością i wzajemnym ubogaceniem naszej codzienności.