Abyśmy głęboko odczuli cierpienie z powodu rozlamu w chrześcijaństwie

Abyśmy głęboko odczuli cierpienie
z powodu rozłamu w chrześcijaństwie

Rozbicie rodziny złączonej węzłami miłości powoduje tragedię wszystkich jej członków: smutek, nienawiść, konflikty... Szczęście odchodzi.
Podobna rzecz wydarzyła się w wielkiej rodzinie chrześcijańskiej, nastąpił w niej podział. Do głosu dochodziła nienawiść wzajemna, uprzedzenia spowodowały rozdarcie, czasem rozlew krwi i wojny religijne. Przez takie fakty zraniliśmy Serce Zbawiciela, przecież Chrystus uczynił nas członkami swego Ciała. Każdy, kto sprowadza jakikolwiek rozdział spiskuje z szatanem - ojcem wszelkich podziałów. Powiesz dziś: co to mnie obchodzi, to wina naszych ojców. Ogarnia nas znieczulica duchowa, trwamy w niemocy i lenistwie. A co zrobiliśmy dla braci odłączonych? Wina podziału jest obopólna. Mamy za co przepraszać Boga, mamy powód do opłakiwania grzechów przeciw jedności. Papież Jan XXIII umarł za jedność Kościoła Powszechnego.
Cud Kościoła 1964 r. To był dzień pojednania ras i religii. Piątego stycznia do Nazaretu przejeżdża granicą jordańsko-izraelską w Taramak, drogą zaminowaną od wielu lat, papież Paweł VI. Był to milowy krok na drodze zjednoczenia pomiędzy religiami. Prezydent Izraela wypowiedział wtedy słowa: “Błogosławione niech będzie twoje przybycie”. “Po wiekach milczenia i oczekiwania - złożono pocałunek pokoju”. “To ekumenizm w marszu”. Papież padł na ziemię i ucałował kamień z Ogrodu Oliwnego. Świat nie zapomni białej sylwetki Papieża, który przyszedł do swoich, jak człowiek do braci.