Korespondencja z Eleonorą Wysocką

Boże błogosław! Łódź, 1993-01-12





Przesyłam do Czcigodnego, Kochanego Ks. Antoniego Supady moją pokutę. Nie śmiej się, uwierz mi, dyktuję szczerze. Ksiądz jako karę za grzechy nakazał mi napisać o Matce Bożej, “bo ja nie jestem mariologiczna a tylko chrystologiczna”. Bardzo kocham Matkę Bożą, ale wszystkie modlitwy przesyłam bezpośrednio do mojego Najukochańszego Pana Jezusa. Ostatnio kilka nowych osób zaczęło mnie odwiedzać, ale potrzeby moje są nadal większe od ofiarowanej przez nich pomocy. Więc ułatwiam sobie życie wykorzystując tę “pokutę” jako połowę mojego listu.
Moje różne dolegliwości nie pozwalają, abym próżnowała. Muszę więc robić to, czego nie mogę, i nie powinnam. Nic dziwnego, że coś potłukę, coś wyleję na siebie, czasem sparzę się, często coś zapomnę, zawsze czegoś szukam. A gdy już bardzo się zdenerwuję, to ulżę sobie lekkim przeklęciem. I pytam się nie znajdując odpowiedzi: dlaczego mówiono mi, że starość jest piękna jak złota polska jesień?
Co dzień modlę się do mojego Pana Jezusa, aby powołał mnie jak najszybciej do swojej gwardii niebieskiej.
Co roku uczestniczyłam razem z innymi chorymi w spotkaniach opłatkowych dla niewidomych. W tym roku nie miał mnie kto zawieść na to spotkanie, ja zamiast witać zebranych na czele z ks. biskupem, w domu uroniłam 3 wielkie łzy. Policzyłam.
Przykro mi, że nie mogę jak dawniej wysyłać samodzielnie redagowanych listów, pełnych miłości, serdeczności i humoru, a czasami jak mi się udało, napisać coś mądrego i pożytecznego.
Chwała Bogu. Amen. Szczęść Boże.

Eleonora Wysocka