Kazanie - Pogadanka o niedzieli (dla najmłodszych)

Pogadanka o niedzieli (dla najmłodszych)

Jaki dzień lubią najwięcej dzieci? (niedzielę). Kazik: mamusiu kiedy będzie święto, bo co dzień się uczę i nie wiem, kiedy odpocznę? Mama: niedziela będzie już pojutrze, a będzie miłą dla ciebie, synku, bo kto pracuje dużo, dla tego miły jest odpoczynek.
Dlaczego jeszcze wszyscy lubią niedzielę? Bo wszyscy są w domu, dzieci dostają ładniejsze ubranka. Wszyscy gromadzą się w kościele w ten dzień, jak dzieci jednego Ojca. Pan Bóg patrzy i kocha ich za to, że wspólnie oddają Mu pokłon.
Co trzeba robić w niedzielę? Dokąd trzeba w święto chodzić? Być w kościele na Mszy św. Jak spędziła niedzielę Jagusia? Taka mała jak wy. Była dobrą dziewczynką i umiała podobać się Bogu. Cały tydzień pomagała matce, zamiatała mieszkanie, pilnowała małego braciszka, chodziła do drugiej klasy. Myślała o niedzieli, że razem z dużymi ludźmi pójdzie do kościoła, gdzie mieszka żywy Bóg, by Mu oddać pokłon. Otrzymała ładne ubranie i poszły z mamą do kościoła. Mama: nie zapomnij Jagusiu, że idziemy do Pana Boga ukrytego w kościele, uczyła matka dziewczynkę. Mama mówiła jej też, że Pan Bóg kocha dzieci, i że mogą dużo uprosić u Boga - co tylko zechcą. “Proś, by cię bronił od złego, proś o wszystko dobre dla siebie, mamusi, tatusia. Mama z córką poszły przed ołtarz, przy którym paliła się lampka, obie uklękły i pokłoniły się Panu Jezusowi ukrytemu w Przenajśw. Sakramencie. Jagusia przeżegnała się, złożyła rączki i odmówiła paciorek. Potem ksiądz wyszedł do ołtarza i odprawił Mszę św. Jagusia prosiła, słuchała słów księdza. Co ludzie robią w kościele? O co modliła się Jagusia? Czy w kościele można rozmawiać?
Na końcu Jagusia z mamusią pokłoniły się Panu Jezusowi i wyszły. W domu wszystko opowiedziała. Wszyscy się z tego cieszyli. Tatuś powiedział: Ty nie jesteś głodna, masz ładne ubranie, a koło nas mieszka biedna kobieta z chorą dziewczynką. Dzisiaj trzeba jej coś dobrego zrobić. Cóż ty jej zrobisz? “Dam dwa cukierki, które mam schowane na potem” - powiedziała dziewczynka. “I damy pieniądze na lekarstwo dla dziecka” - dodał tatuś. I poszli. Wrócili, gdy był już wieczór. Jagusia była uradowana, dużo rzeczy widziała. Cieszyła się, że dała dwa cukierki chorej. To było dla niej słodsze od cukierów, gdyby je sama zjadła. Dokąd poszła Jagusia? Co dała? Czy Jagusia lubiła cukierki? Czy chcecie być podobne do Jagusi?
W święto i niedzielę na Mszę św. pośpieszę,
Chorych nawiedzę, smutnych pocieszę.