Kazanie - Komunia św. - najszczęśliwszy dzień w życiu

Komunia św. - najszczęśliwszy dzień w życiu

W gronie dzieci z klasy siódmej powstało pytanie: “Kiedy byłem najszczęśliwszy w życiu?”. Marcin, sierota, powiedział: “gdy moja dobra mama żyła”. Kamil: “gdy byłem w Częstochowie”. Bogna: “podczas I Komunii św., bo dobry Bóg wszedł do mego serca z licznymi łaskami”.
Dzień I Komunii św. - dzień wielki i szczęśliwy. Dzieci są uroczyście poprowadzone do Kościoła, ładnie ubrane i wtedy do czystych serc, jako Gość, przychodzi Bóg utajony.
“Po Komunii św. czuję się jakby mój tatuś tulił mnie w ramionach. Wówczas czuję się taka szczęśliwa, że nie mogę wymówić ani słowa. Ukochany Zbawiciel wie, jak Go kocham” (z listu do papieża Piusa X). Przyjmowanie eucharystii jednak zobowiązuje do czystości serca. Postanówmy sobie: “raczej śmierć niż grzech”.
Pewien król wyruszył na wyprawę wojenną. Jadąc na czele swego wojska, zauważył między błotnistym potokiem a sobą małe bielusieńkie zwierzątko, które niespokojnie z piskiem biegało nad brzegiem potoku. Może jest ranne - pomyślał król. Nie, królu - ono nie jest ranne, to gronostaj, nie chce pobrudzić sobie futerka. Woli śmierć od najmniejszego brudu - powiedział służący. Gronostaj nie miał wyjścia - został złapany, schronił się w wyciągniętej dłoni króla. Mówi podanie, że na pamiątkę tego wydarzenia król kazał wyhaftować na swoich ramionach gronostaja z napisem: “Raczej śmierć niż zmaza”.
I ty otrzymałeś od Boga szatę łaski uświęcającej. “Raczej śmierć... - tak mówił królewicz Kazimierz.
Dziecko po to, aby żyć Chrystusem Eucharystycznym, brać czynny udział we Mszy św. (bo do tego ma prawo z powodu chrztu), po to jest ochrzczone. Chrzest to nie koniec to początek drogi chrześcijańskiej.
W pewnym kościele we Francji dzieci przystępowały do I Komunii św. Za nimi klęczeli ich rodzice. Pewna matka wzruszona tuli dziecko do serca po przyjęciu Komunii, daje mu wstążeczkę i mówi: “Pamiętaj dziecko drogie, abyś całe życie pozostało takie, jakie teraz jesteś, abyś duszy nie splamiło”. Dziecko ucałowało ręce matki, wstążeczkę schowało, słowa zapamiętało. Upłynęło lata. Wybuchła wojna. To samo dziecko, teraz już śmiertelnie ranny żołnierz na froncie, odprawia ostatnią spowiedź. Wyjmuje z plecaka wstążeczkę otrzymaną od matki i mówi: “Ja całe życie pozostałem czysty, jak ta wstążeczka”. Matka, gdy o tym się dowiedziała, zapłakała i rzekła: “Wielkiego Boże dałeś mi syna”.
Tego życzę i Wam, drodzy Rodzicie. A wy dzieci - pozostańcie czyste. Amen.