Kazania - Matka Bolesna

Matka Bolesna

Wielki Post zbliża się ku końcowi. W czasie naszych rozważań pasyjnych, byliśmy z Chrystusem w czasie Jego męki w Ogrodzie Oliwnym, byliśmy również z Piotrem na dziedzińcu arcykapłańskim. Towarzyszyliśmy Chrystusowi na Jego drodze krzyżowej razem z Szymonem i św. Weroniką. Dzisiejsze rozważanie poświęcimy szczególnej osobie na drodze Jezusa, tj. Jego Matce. Zatrzymajmy się przy Niej i przeżyjmy Jej boleść, by odczytać w Niej boleść wszystkich matek.
Całe Jej życie było drogą krzyżową. Każde cierpienie Jej Syna odczuwała jako własne. Jej Serce zostało przebite już proroctwem Symeona, wyrzeczonym w świątyni jerozolimskiej: “Oto ten przeznaczony jest…, a Twoją duszę przeniknie miecz boleści, aby na jaw wyszły zamysły serc wielu”. Kiedy w dniu zwiastowania wypowiedziała swe Fiat, niech się stanie według Twego słowa, zgodziła się tym samym być matką Zbawiciela świata i wierną towarzyszką wszystkich Jego cierpień. Cierpiała w chwili, kiedy Jej Syn rodził się w ubóstwie, w żłóbku. Cierpiała, kiedy musiała nocą uciekać wraz z Dzieciątkiem do dalekiego Egiptu, by uchronić Jezusa przed siepaczami Heroda… Cierpiała w chwili, gdy Jej Syn opuszczał dom. Cierpiała, gdy dowiadywała się o niechęci faryzeuszów i przywódców ludu do Jezusa. Przeszywał Ją miecz boleści, kiedy patrzyła na publiczną działalność Syna i zauważyła, że coraz bardziej spełniają się słowa, jakie później zapisał na kartach Ewangelii św. Jan: “Przyszedł do swoich, a oni Go nie przyjęli”.
Co za mękę musiała przeżyć, gdy na wieść o uwięzieniu syna wybiegła na ulicę Jerycha, tam Go spotkała na drodze krzyżowej, wlokącego ciężkie brzemię krzyża? Wprost nie poznała Go. Ze zdrowego, pięknego, pełnego siły mężczyzny, został skrwawiony łachman ludzki. Któż pojąć może ból Matki, gdy Jej oczy spotkały się z ukochanym Synem. A kto zrozumie, co przeżyło Jej Serce, gdy przytulona do krzyża, na którym wisiał Jej Syn, przez długie godziny wyczuwała wszystkie drgnienia Jego męki? Kto pojąć potrafi ogrom matczynego bólu, gdy po drzewie krzyża spłynęła krew Zbawiciela na Jej matczyne ręce? Słusznie można tu wspomnieć słowa proroka: “O wy wszyscy, co drogą zdążacie, przyjrzyjcie się, patrzcie, czy jest boleść podobna do tej, co mnie przytłacza”. Bolejąca Matka stała u stóp krzyża we łzach cała, kiedy na nim zawisł Syn. Stała – nie załamał Jej ból, nie przygniotła do ziemi rozpacz, nie narzekała, nie dopominała się zemsty. “Oto Matka twoja”.
Każda matka to prawdziwa męczennica tej ziemi. Ten przywilej męczeństwa głosi Bóg każdej matce i żonie już na pierwszych kartach Pisma św., gdy mówi: “W boleściach rodzić będziesz”. Każde dziecko zrodzone i wychowane to palma męczeństwa w rękach matki. Cierpi nad kołyską, cierpi od męża, cierpi od dzieci, często od ludzi.
19-letni Karol uwikłał się w nieodpowiednie towarzystwo. Nie pomagały prośby i łzy matki. Tracił pieniądze. Wracał późno do domu. Pewnej nocy wraca, a ponieważ musiał przejść przez pokój matki, czyni wszystko, aby niepostrzeżenie dostać się do swego pokoju. Potknął się jednak o coś, co leżało na podłodze. To matka czuwała, leżąc przed krzyżem zawieszonym na ścianie. “Mamo, co ty tu robisz o tej porze?”. “Modlę się za ciebie, synu”.
Karol tej nocy nie mógł zmrużyć oka. Od tamtej nocy zmienił się. Przeżył powtórne narodziny. “Przez swego Syna cierpienia, daruj nasze przewinienia”.
Maryja, stojąc pod krzyżem, składa ofiarę i wraz z Jezusem modli się o przebaczenie: “Ojcze, przebacz”. Maryja spod krzyża uczy nas jak stać przy człowieku cierpiącym... To słowo “stała” oznacza męstwo, wytrwałość, współcierpienie. “Ani ucisk, ani utrapienie, ani nawet śmierć nie może odłączyć nas od Chrystusa” (Rz 8, 37). W trudnych chwilach życia trzeba i nam stać blisko Boga i zawierzyć siebie Bogu przez Maryję. Ona jest wspomożeniem wiernych, pocieszycielką strapionych, uzdrowieniem chorych. W dniach niedoli trzeba wołać do Niej: “Pomnij o Najlitościwsza Panno Maryjo, że od wieków nie słyszano, abyś opuściła tego, kto się do Ciebie ucieka, Twej pomocy wzywa, Ciebie o przyczynę prosi”.
Ona zna bezdomność, bo “nie było dla niej miejsca w gospodzie”. Przeżyła zagrożenie ze strony Heroda. Nie obcy Jej był ból rodziców zatroskanych o dorastające dzieci, bo sama szukała zagubionego Jezusa. Ona zawsze jest zatroskana o drugiego człowieka, o dziecko, o Jezusa, którego wychowywała w skrajnie trudnych warunkach, zatroskana o młode małżeństwo w Kanie, o ludzi starych, gdy z pospiechem poszłaby pomóc swej krewnej Elżbiecie.
U stóp krzyża, na mocy testamentu Jezusowego, Maryja staje się Matką wszystkich ludzi zrodzonych przez śmierć Chrystusa. “Oto Matka Twoja”, powiedział Jezus do Jana, reprezentanta ludzkości. I od tej godziny uczeń wziął ją do siebie. W postawie ucznia umiłowanego w duchu św. Maksymiliana, z ufnością papieża Jana Pawła II, stajemy dziś przed Tobą, Matko Miłosierdzia, i ponawiamy swoje zwierzenie.
O Maryjo, Matko Miłosierdzia, czuwaj nad wszystkimi, szczególnie strzeż poczętego życia, aby nie był daremny krzyż Chrystusa, aby człowiek nie zagubił drogi dobra i nie stracił świadomości grzechu, i umiał coraz głębiej ufać Bogu. Okaż się nam Matką Miłosierdzia. Amen.